poniedziałek, 16 lutego 2015

Zbrodnia i kara [przedpremierowo]

Raskolnikow... ach, mój drogi Rodionie Raskolnikow! Ślubuję ci miłość po wsze czasy!
Po tak dramatycznym wstępie, zapewne nie trudno zgadnąć, że główny bohater słynnej powieści Fiodora Dostojewskiego skradł moje serce popełniając przy tym zbrodnię. Nie ominie go także kara! Będę wracać do tej książki nie jeden raz i maltretować Raskolnikowa, aż mi się znudzi ( o ile to możliwe).
 Czy da się mówić o takiej klasyce, przedmiocie znienawidzonym przez wielu uczniów? Czy da się oceniać takie dzieło? Udało mi się z "Lalką", więc może uda mi się i tym razem. Wielu z was, o ile nie wszyscy, znacie tę powieść. Czytaliście ją z przymusu lub z własnej woli. Znacie całość lub fragmenty. Wiecie o czym opowiada i wiecie też, że nie jest nowością, a treść jest dla wszystkich chociaż w najmniejszym stopniu znana.
Najnowsze wydanie nakładem wydawnictwa MG jest zupełnie czymś nowym. Okładka jest wesoła i kolorowa, więc nawet najtwardszy przeciwnik książek będzie chętnie sięgać po tę książkę, a kiedy już to zrobicie pokochacie tę lekturę.
Nie sądziłam, że książka z dziewiętnastego wieku może tak mi się tak spodobać. Niewątpliwie jest to jedna z najlepszych książek, które dotychczas czytałam. Wciągnęła mnie niesamowicie i ciężko było mi się oderwać. Niestety musiałam od czasu do czasu przerwać, bo książka jest dosyć długa i ciężko byłoby czytać nieprzerwanie, aczkolwiek czytałam to z wręcz masochistyczną przyjemnością.
Jest to jedna z tych książek, które za każdym razem przekazują nam coś innego. Zawsze będzie to ta sama historia, a jednak inna. Jedna z tych, które trzeba i warto znać. Jedna z tych, które pokochasz.
  W pewnych momentach zachowania niektórych bohaterów wprawiały mnie w ogłupienie i zastanawiałam się, czy powinnam się śmiać czy płakać, aczkolwiek było to pozytywne.
"Miłość od pierwszego słowa" to chyba najlepsze określenie. Nie jest to lekka lektura, a jednak ja tak ją odczułam. Nie męczyłam się z nią i przewracałam strony z przyjemnością. Szkoda, że nie jest ona dłuższa, ale przeczytam także pozostałe książki Dostojewskiego.
Nie wiem jak Wy, ale jak dla mnie, to wydanie jest obowiązkowe. Premierę ma już 28 lutego. Jest to świetny prezent dla kogoś, jak i dla siebie. Na półce cieszy oczy, a treść niesamowicie urzeka. Po prostu musicie przeczytać tę książkę, jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście.
Czytacie ten tekst dzięki wydawnictwu MG


10 komentarzy:

  1. Nie podoba mi się ta okładka jednak :) Wolę stare wydanie, na szczęście książkę kiedyś dostałam za dobrą naukę w szkole. Myślę, że w tym roku wrócę do niej, to była moja ulubiona lektura w liceum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam starszych wydań, więc nie mam pojęcia jak wyglądają. Dobrze, że niektórzy mimo wszystko lubią niektóre lektury szkolne :)

      Usuń
  2. Kocham, kocham, kocham "Zbrodnię i karę", to jedna z niewiele lektur, które przeczytałam, bo tak mnie wciągnęła. Gdyby wybierali wszystkie takie wspaniałe, myślę, że większość dzieciaków by to przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt :) Powinni rozważyć zmianę lektur obowiązkowych.

      Usuń
  3. Jedna z moich ulubionych szkolnych lektur!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak niektóre lektury mogą być fajne :)

      Usuń
  4. Ta książka była fundamentem mojej prezentacji maturalnej, więc znam ją na wylot i mam do niej ogromny sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba niedługo większość książki będę znała na pamięć :)

      Usuń
  5. "Raskolnikow... ach, mój drogi Rodionie Raskolnikow! Ślubuję ci miłość po wsze czasy!" TAK TAK TAK ! KOCHAM tą książkę <3 Czytałam i również była fundamentem mojej prezentacji maturalnej ;) Powiem tak, początkowe 200 stron nie robiło szału, ale miało coś co kazało mi dalej czytać, aż w końcu resztę pochłonęłam z zamiłowaniem. Uwielbiam dobre książki psychologiczne, dla mnie postać Rodiona taka właśnie jest. Urzekła mnie do granic, zawsze mówię znajomym, że to najlepsza lektura szkolna, a po niej "Przedwiośnie". To co dzieję się w głowach bohaterów jest nie do opisania, trzeba po prostu przeczytać. Scena zesłania i pobyt obojga na Syberii oraz samo zakończenie książki jest cudowne. Książka z jakaś niebieską okładką bez żadnych ilustracji stoi na półce, także nawet nie wiedziałam, że tak wygląda nowe wydanie. ;) Na pewno do niej wrócę i będę wracać do końca życia (chyba, że mi się wcześniej znudzi, chociaż czy ja wiem :P ).

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie zbyt drastyczna, brutalna... w liceum nie mogłam przez nią przebrnąć, a i teraz było trudno

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś!
Za każdy kreatywny komentarz z chęcią się zrewanżuję!
Każde miłe słowo mnie motywuje. Konstruktywna krytyka mile widziana! Jestem otwarta na wszelkie propozycje i uwagi.
Twój komentarz wiele dla mnie znaczy!