niedziela, 3 maja 2015

Tajemnica i przeurocza Vivian, czyli "Sobowtór Lady Gwendolyn" Hedwig Courths - Mahler

Ojciec Vivian opuścił jej matkę zanim ta się urodziła.Całe życie była wychowywana przez chłodnego wuja i jego nie lepszą rodzinę. Wuj odnalazł jej ojca,a ten nie starając się zobaczyć z córką, przysyłał tylko pieniądze, które ten przyjmował mimo protestów siostrzenicy. Z tego powodu Vivian postanawia wyprowadzić się i usamodzielnić. Pisze list do dobroczyńcy, aby oddać pieniądze. Vivian jest bardzo dobrą kopistką i pracuje w muzeum. Pewnego dnia do muzeum przybywa lord Londry i Percy - Vivian nie przypuszcza,że jej życie zmieni się bezpowrotnie.

Główną bohaterką książki "Sobowtór Lady Gwendolyn" jest Vivian. Utalentowana, piękna, dobra, miła, uczciwa, dystyngowana - irytujący ideał. Sytuację uratowało to, że jest bardzo uparta i dumna - te cechy sprawiały, że była bardziej ludzka. Niebywale urocza, jest głównym powodem, że powieść stała się słodka jak miód, acz w granicach dobrego smaku.

Po kryminale, który czytałam i recenzowałam dla Was ostatnio naszła mnie ochota na coś lekkiego - akurat napatoczyła się ta powieść. Jak to ja, nie wiedziałam o czym jest - mogła okazać się kolejnym kryminałem, choć różowa okładka nie wskazywała na to. Zdecydowałam się na nią, gdyż zainteresował mnie tytuł. Jestem zadowolona, że trafiłam na coś dobrego po dwóch ostatnich porażkach, które również udokumentowałam na blogu.Nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań, więc jestem mole zaskoczona.

Fabuła mimo, że nie napakowana akcją i bez mafii czy zabijania jest bardzo ciekawa. Czytelnik z coraz bardziej rosnącym zainteresowaniem czyta dalej. Powieść bardzo wciąga - jest to spowodowane przyjemnymi bohaterami, interesującą historię, ale także oczywiście stylem autorki. Jest naprawdę lekki i tworzy klimat idealny dla tej powieści. Czyta się ją błyskawicznie, jest na jeden chaps. Ambitna literatura pod żadnym względem to nie jest, ale idealna do poduszki, w podróży, leniwe dni i spacery (tak, ja czytam podczas spacerów).

Jednak jest kwestia, która nieco psuje ten uroczy obrazem w postaci wyznań miłości. W całej książce jest ich zaledwie dwa, ale tak irracjonalne, że naprawdę muszę to poruszyć. Wygląda to mniej więcej tak:
"Podchodzi obcy facet i mówi:
- Siemka, kocham cię. Kochasz mnie?
- Oczywiście, że cię kocham.
-Weźmiemy ślub?
-Pewnie, jutro po południu akurat nie mam nic do roboty, ślub będzie okej"

Nie byłoby żadnej różnicy gdyby nie fakt, że jest to oprawione nieco bardziej przyzwoicie. Inny dobór słów, ale po przetłumaczeniu na nasze, tak właśnie to brzmi. To naprawdę mnie irytowało, bo jako nieuleczalna, niepoprawna romantyczka uważam, że do czegoś takiego potrzeba klimatu i jakieś stażu. Na Aslana, przynajmniej tydzień, jeśli już tak wam się spieszy, a nie ni z gruchy ni z pietruchy ślub!

Może kogoś zainteresuje jeszcze fakt, że mamy tu do czynienia także z tajemnicami rodzinnymi i oszustwem - tak dla przełamania słodyczy czymś sensacyjnym (choć sensacyjne to brzmi to tylko jak ja to opisuję).

Reasumując jest to książka dobra, nie ambitna, lekka, dla odstresowania. Przeznaczona dla płci pięknej (w każdym wieku) i myślę, że to właśnie Czytelniczką się spodoba, panom zostawmy nieustanne mordowanie (może mogłabym się dołączyć :D ).
 




 Książka pierwszy raz została wydana w 1936, więc bierze udział w wyzwaniu:

10 komentarzy:

  1. Nie jestem w stu procentach przekonana... może kiedyś... aktualnie mam spory stoisk do ogarnięcia ;) Miłego poniedziałku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosiki też mnie zasypują, znam ten ból XD

      Usuń
  2. Haha, to wyznanie miłosne to mnie rozwaliło na łopatki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A może zechciałabyś mi opowiedzieć o tych książkach kupionych po 10 groszy:)? I podesłać zdjęcie? Powstanie wpis o bogactwie książek starej daty:) Pomyśl:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, no pewnie! Daj tylko jakiś kontakt ;)

      Usuń
  4. Nie przekonuje mnie ta pozycja. Raczej nie dla mnie :_)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyzwanie miłosne, hehehe. Zachęciłaś mnie xd

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem do końca, czy to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś!
Za każdy kreatywny komentarz z chęcią się zrewanżuję!
Każde miłe słowo mnie motywuje. Konstruktywna krytyka mile widziana! Jestem otwarta na wszelkie propozycje i uwagi.
Twój komentarz wiele dla mnie znaczy!