niedziela, 26 października 2014

Uczeń Czarnoksiężnika



Gran Teatre del Liceu to jeden z największych teatrów operowych na świecie. W trakcie sylwestrowego seansu "Nowy Rok z Rossinim" jego scena staje w płomieniach, a w pożarze giną dyrygent i wiolonczelista. Czy to wypadek, czy może ktoś jest odpowiedzialny za tak tragiczny koniec jednego z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń muzycznych w roku? Tę zagadkę postanawia rozwikłać dawny uczeń jednego ze zmarłych tragicznie muzyków, któremu wiele lat temu wiolonczelista złożył pewną nietypową obietnicę...




Bardzo sympatyczna książka. Tym razem od Novae Res dostałam coś dłuższego, bo 252 strony to już ilość, w której można coś konkretnego zawrzeć.

To nazwisko tak jakby znajome, prawda? Ale, to chyba nie była Aleksandra. Hm... W każdym razie bez względu na wszystko nie było to na poziomie pani Joanny i gatunek literacki inny. Jest to powieść przygodowa, choć wydawać by się mogło, że z elementami fantasy, jednak jest to mylne wrażenie.

Fabuła jest bardzo ciekawa, niestety momentami się nudziłam. Niekiedy było zbyt dużo fachowych muzycznych terminów, niektóre były wyjaśnione w przypisach, ale po kilku stronach czytelnik już nie pamięta takich szczegółów, które i tak kompletnie nic nie wnoszą do fabuły, jednak do kontekstu zdania dużo co nie podobało mi się. Czasami gubiłam się, przez kilka sprzeczności. Akcja jest czasami bardziej, czasami mniej przewidywalna. Ale najlepsze w całej książce była końcówka. Mamy tu do czynienia z tajemnicami i młodym detektywem. Zagadki były przemyślane, właściwie cała książka taka była. Kilka wybitnych umysłów tworzyło coś naprawdę niesamowitego.

Mimo, że czasami było zbyt mozolnie język był przystępny pomijając te terminy muzyczne. Dosyć zrozumiałe Widać potencjał.

Naprawdę, to chyba najlepsza książka tego wydawnictwa, którą przeczytałam do tej pory, mam nadzieję, że nie ostatnia.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwo Novae Res


5 komentarzy:

  1. Mnie się udało w Novae Res trafić już na kilka ciekawych perełek. ;) A co do tej książki - też miałam na nią ochotę, ale nie wiem, czy żałować, że nie do końca wyszło. Męczyłabym się z tą terminologią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc ta terminologia wypada jak mały drobiazg, ponieważ końcówka zrekompensowała mi wszystkie niedogodności. Może sięgniesz po tę książkę w wolnym czasie i sama spróbujesz? Mimo wszystko zawsze o jakieś nowe doświadczenie.

      Usuń
  2. Okładka mnie uwiodła. Wiolonczela... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, tak. Zapomniałam o tym wspomnieć, ale to właśnie okładka głównie przyciągnęła mnie do tej książki

      Usuń
  3. Mam takie samo zdanie, że jest to najlepsza książka Nova Res, którą przeczytałam do tej pory. Naprawdę mile się zaskoczyłam :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś!
Za każdy kreatywny komentarz z chęcią się zrewanżuję!
Każde miłe słowo mnie motywuje. Konstruktywna krytyka mile widziana! Jestem otwarta na wszelkie propozycje i uwagi.
Twój komentarz wiele dla mnie znaczy!