czwartek, 30 kwietnia 2015

Recenzencki Klub Dyskusyjny: Gwiazd naszych wina

 Książkowe "kocha, nie kocha" uruchomiło klub dyskusyjny zrzeszający blogerów książkowych, którego efekty pracy czytelnicy mogą podziwiać w poniższej dyskusji. Ja także włączyłam się w tę genialną akcję. Brałam już udział w dwóch dyskusjach, ostatnia dotyczyła "Gwiazd naszych wina", zapewne znanej Wam książki Johna Greena. Tak się złożyło, że zostałam prowadzącą owej dyskusji. Zapraszam Was więc na efekty. Zaznaczam, że dyskusja zawiera spojlery z książki "Gwiazd naszych wina"
[Zapraszam także na dyskusję dotyczącą "Czasu żniw" KLIK]
W dyskusji udział wzięli:
Magda z http://czytamybokochamy.blogspot.com/
Angelika z http://zrecenzujemy.blogspot.com/
Michalina z http://k-siazkowyswiat.blogspot.com/
No i ja, jako prowadząca, wiadomo, na moim blogu właśnie jesteście :)


Hazel - dobra czy zła? Zżyłyście się z nią? Poczułyście jej emocje? Jak została wykreowana?

Angelika: Ja patrzę na jej postać przez pryzmat książki i filmu. To, co wiem, na pewno: nikt nie zagrałby Hazel Grace lepiej niż Shailene Woodley. Była w tej roli idealna. Dzięki niej wyobraziłam sobie Hazel jeszcze lepiej i bardziej ją pokochałam. Uważam, że została wykreowana bardzo dobrze - uwielbiam jej zachowanie, poglądy, charakter. Próbowałam nawet wymusić na Greenie odpowiedź o jej dalsze losy, ale uparł się jak osioł i nigdy tego nie zdradzi. A tak bardzo chciałabym usłyszeć, że pokonała raka!
Michalina: Zżyłam się z nią podobnie jak z Augustusem, może trochę mniej, ale jednak. Emocje również czułam, przeżywałam wszystko razem z nią, jej rozterki, radości, rozpacze. Myślę, że wykreowana została świetnie, jak zresztą wszyscy bohaterowie tej powieści.
Prowadząca (Ja):  Jak dla mnie została wykreowana świetnie. Jest ciekawą i sympatyczną postacią, acz Augustus ją przyćmił - niestety, muszę to powiedzieć
Magda: Ja w sumie ją polubiłam, ale najbardziej w pamięci pozostał mi właśnie Augustus, on poruszył me serca. Hazel dobrze była wykreowana, ale nie potrafiłam jej tak polubić jak Augustusa, on miał taką przedziwną moc przez którą nie potrafiłam uciec i pomimo smutnych rzeczy i tematów pokochałam .

Augustus - jedna cecha, za którą najbardziej go kochasz

Michalina: Za jego "złote myśli" na przykład metaforę papierosów.
Prowadząca (Ja): Za osobowość - jest idealny, a przy tym ludzki i prawdziwy.
Magda: Jaką cechę jego najbardziej kocham? No to na pewno za jego intelekt
Angelika: Ciężko kochać Gusa tylko za jedną cechę, ale niech będzie: RADOŚĆ ŻYCIA.

Rak- czy dobrze jest ukazany w książce?

Prowadząca (Ja): Moim zdaniem - pół na pół. Jest to bardzo ważny wątek, bez niego nie byłoby tej powieści, acz nie kluczowy. Mimo to, wczułam się, zrozumiałam bardziej tę chorobę. Stała się dla mnie namacalna. Troszkę obawiałam się tego wątku, ale na szczęście niepotrzebnie - Zielony wyszedł z niego zwycięsko.
 Magda: Jak moim zdaniem całkiem dobrze jest ukazany. Umiałam poczuć ich cierpienie, oraz przeżycia związane z rakiem podziwiam autora gdyż to bardzo trudny temat, a sama nie odważyłabym się by go poruszyć, bo nie wiedziałabym jak za niego się wziąć, a on tu potrafił oddać głębie tej choroby.
Angelika:  Moim zdaniem rak w GNW to kwestia drugorzędna, tło potrzebne do nakreślenia sytuacji. Nie mówię, że Green kiepsko opisał chorobę, po prostu uważam, że książka nie była wcale o niej, lecz właśnie o młodzieńczej woli życia. O radości płynącej z każdego dnia i każdej drobnostki. I o godności - to chyba najważniejsze.
Michalina: W prawdziwym życiu nigdy nie miałam bliższej styczności z osobą chora na raka, ale wydaje mi się, że jednak ta choroba jest ukazana w powieści bardzo realistycznie. Wizyty w szpitalu, dolegliwości, cierpienie, to wszystko wydało mi się niezwykle realne. Ukazanie tej choroby przez Johna Greena wydawało mi się tym bardziej realne gdy Augustus umarł, w końcu nie wszystkim udaje się przeżyć i tutaj Green niczego nie ubarwił.

Jak zareagowałyście na śmierć Augustusa?

Magda: Dawno temu czytałam GNW, ale strasznie mnie poruszył, poryczałam się pomimo tego, że wiedziałam że ktoś z głównych bohaterów może zginąć. W sumie przywiązałam się do Augstusa i szkoda mi go było bardzo
Angelika: Czy na śmierć Gusa można zareagować inaczej niż wypłakując oczy w poduszkę? Czytałam "Gwiazd naszych wina" jako szczotkę i muszę przyznać, że potem nie nadawała się już do niczego. Cała książka bardzo mnie wzruszyła, jednak śmierć Gusa była wstrząsająca. Tym bardziej dlatego, że był bardzo pozytywną osobą i patrzenie na to jak stopniowo się załamuje (scena z papierosami na stacji benzynowej) złamało mi serce. Jakby to powiedział jeden z bohaterów GNW: "Nie znoszę świata, w którym nie ma Augustusa Watersa".
Michalina: Szczerze mówiąc, jego śmierć mnie zszokowała, przez cały czas myślałam, że to jednak Hazel umrze. Gdy przeczytałam o śmierci Augustusa zareagowałam płaczem, ponieważ to niezwykły bohater, bardzo go polubiłam i nie mogłam pojąć dlaczego to właśnie on umarł. Chociaż podobnie jak Magda zdawałam sobie sprawę, że któryś z bohaterów nie przeżyje, to jakoś nie mogłam się z jego śmiercią do końca pogodzić
Prowadząca (Ja):  Nie powiem nic nowego ani odkrywczego - ryczałam. Jego śmierć została mi zaspojlerowana, ale do końca nie wierzyłam, że naprawdę umrze. Rozbiło mnie to. Natomiast mam zastrzeżenie - jego śmierć była zbyt pobieżnie opisana, nie dając czytelnikowi czasu na rozpacz dłuższą niż strona - dalej jest płacz tak już poza
Angelika: Ja bym chciała troszeczkę się nie zgodzić - rozpacz zaczęła się na długo przed jego śmiercią. Bolało samo jego umieranie. Czułam się tak, jakbym traciła najlepszego przyjaciela. No i w filmie wstrząsnęła mną scena z nocnym telefonem od Watersów. To, że Hazel od razu wiedziała o co chodzi. Rozwaliło mnie to i wyszłam z kina z migreną.

Wbrew pozorom wcale nie jest to aż tak długie :D Jeżeli dotarłeś do końca - gratulacje! Na koniec powiem też, że jeżeli prowadzicie bloga także możecie się zgłosić pisząc np. w wiadomości prywatnej do autorki całego przedsięwzięcia.

Dziękuję dziewczyny (proszę też o wyrozumiałość - prowadziłam coś takiego pierwszy raz). To była świetna zabawa, czekam na kolejne dyskusje!

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa dyskusja, w wielu rzeczach się zgadzamy :)
    myslamipisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesująca dyskusja. Uświadomiłam sobie, że (UWAGA SPOJLER) jakby to Hazel umarła, to byłoby mi przykro, ale nie ryczałabym tak, jak z Augustusem :c


    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w tej dyskusji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś!
Za każdy kreatywny komentarz z chęcią się zrewanżuję!
Każde miłe słowo mnie motywuje. Konstruktywna krytyka mile widziana! Jestem otwarta na wszelkie propozycje i uwagi.
Twój komentarz wiele dla mnie znaczy!