Pokazywanie postów oznaczonych etykietą unboxing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą unboxing. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2015

Okładkowo plakatowe love, czyli "Moje okładki" - Andrzej Krajewski + UNBOXING #1



Byłam bardzo ciekawa tej książki. Nie wiedziałam jak to będzie wyglądało, choć miałam ogólny zarys. Nie wiem też jak mogłabym zrecenzować "Moje okładki", więc postaram się przybliżyć Wam istotę tego albumu.

Okładka - wow! Obwoluta - podwójne wow! Po obejrzeniu okładek Krajewskiego począwszy od 1962 roku do dziś, ta zdobiąca "Moje okładki" jest chyba najlepsza. Oprawa graficzna to mistrzostwo świata, oczywiście zaprojektowana przez Andrzeja Krajewskiego, którego plakaty i okładki znajdują się na kartach tego albumu, który powstał pod redakcją Tytusa Klepacza. Nazwisko Krajewskiego coś mi mówi,ale kojarzę je raczej z pisarzem o tym samym nazwisku, a innym imieniu.

Raczej nie przykładam wagi do twórców okładek, tylko wyników ich pracy. Zachwycam się okładkami, ale nie umiejętnościami autorów, a to błąd. W albumie znajduje się kilkadziesiąt okładek i plakatów, choć tych pierwszych jest więcej, to te drugie są zdecydowanie lepsze wizualnie. Szczerze mówiąc nie czytałam żadnej z przedstawionych książek Kiedy patrzę na te projekty - nie podobają mi się, ani nie zdobią ciekawych powieści. Jest wiele okładek i zaledwie kilka plakatów (które jak sam Krajewski mówi, woli projektować) czego żałuję, bo jak już wspomniałam są one dużo lepsze, podobają mi się równie jak okładka wyżej wspomnianej książki.

Muszę jeszcze zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię. Na kilku pierwszych stronach jest parę słów o Krajewskim, jego twórczości, coś na kształt małej biografii itp. Może nie byłoby w tym nic dziwnego i nadzwyczajnego, gdyby po wersji polskiej wszystko nie było przetłumaczone na angielski - może więc być to też forma poćwiczenia czytania w tym języku. Oprócz polskich skanów okładek, na których widoczny jest tytuł i autor pod spodem ten sam tytuł przetłumaczony jest na angielski. Zatem w razie wydania za granicą w krajach anglojęzycznych tłumacz nie będzie miał wielkiego problemu.

"Moje okładki to ślicznie wydany, bardzo ciekawy album, przybliżający nam osobę Andrzeja Krajewskiego i uświadamiający czym i jak ważna jest praca tego rodzaju - tak niedoceniana, której efekty podziwiam na półkach księgarń i nie tylko.

6/10

 UNBOXING (tak jakby):
 Paczka jeszcze zamknięta:
 Otwieramy:
 Co tam mamy?
 
Takie oto cudeńko!:



Okładka i obwoluta w całej okazałości:


Oraz kilka przykładów zawartości:






Za książkę dziękuję:

niedziela, 24 maja 2015

Najszczersze wyznania - listy, czyli "Listy niezapomniane" - Shaun Asher + UNBOXING #2



Szokujące, wzruszające, zabawne i poważne, niektóre nieco satyryczne - czytając tę książkę zaznacie wszystkich możliwych uczuć. Nie raz pojawiły się łzy,wiele razy wybuchałam śmiechem. Nie powiem - niektóre wiały nudą, ale inne (i była to zdecydowana większość) sprawiały, że szybko czytałam tę książkę, która powstała pod redakcją Shauna Ashera."Listy niezapomniane" to moim zdaniem epicki projekt. Tradycyjne listy zanikają w naszych czasach, a szkoda, bo po takiej korespondencji zostaje w miarę trwały ślad, nie zniknie po pierwszej awarii komputera. Jestem z natury ciekawska, więc bezkarne czytanie czyichś listów to nie lada gratka, jak zapewne dla większości populacji. Zwłaszcza takich ludzi - znanych, lubianych podziwianych i kochanych, ale i zwykłych ludzi z (nie)zwykłymi problemami, prośbami, sprawami.

Wszystkie listy nie tylko są przetłumaczone - do wielu z nich dołączone są skany oryginałów, jeśli owe się zachowały i zostały udostępnione (nawiasem mówiąc, ktoś musiał się nieźle nagimnastykować, żeby niektóre z nich rozszyfrować). Gdzieniegdzie wydrukowane są także ogromne zdjęcia na cała stronę (ogólnie format książki jest dosyć duży) przedstawiające nadawcę, odbiorcę bądź osobę, która opisywana jest w liście i jest jego głównym tematem. Oczywiście nie są do bezceremonialnie, od czapy wklejone listy, przy których czytaniu czujemy się jak poznając skrawek wyrwany z kontekstu - do każdego listu na marginesie jest krótka notka, wprowadzenie do sytuacji, garść informacji o nadawcy i adresacie, ew. lakoniczna (co wcale nie znaczy zła) informacja o historii wcześniejszej korespondencji, jeśli list jest odpowiedzią. Po raz pierwszy czytałam listy po kolei, choć nie są ułożone w jakimś specjalnym porządku, aby żadnego nie pominąć - zaznaczyłam jednak kilka ulubionych i wciągu kilku dni już parę razy do nich wróciłam. Z pewnością będę je odświeżać i niejednokrotnie otwierać na oślep i czytać listy na chybił trafił - polecam, świetna zabawa. Poza tym taka książka wręcz woła czytelnika. Takie cudeńko nie może stać bezczynnie na półce.

Czytając tę książkę przenosimy się w czasie - niejednokrotnie odniosłam wrażenie, że to ja pisałam te listy, dosłownie. Można ją przeczytać bez przerw w kilka godzin, ale inni będą woleli powoli rozważać każdy list. Bo każdy z nich coś wnosi, czegoś uczy, jest przykładem dobrego zachowania i wręcz przeciwnie - zaledwie kilka z nich pozostanie bez echa w naszej głowie. Cudowne są te pisane przez pisarzy, którzy zdania potrafią ubrać w najpiękniejsze słowa, te które wręcz są muzyką, wiadomością ludzi wpisanych w historię - ale chyba najcudowniejsze są te najbardziej szczerze, uczuciowe, romantyczne, niejednokrotnie zrozpaczone listy ludzi, których moglibyśmy minąć na ulicy.

Ah, muszę też oddzielny,niewielki akapit poświęcić Kubie Rozpruwaczowi - to jego listu dopadłam jako pierwszego, dopiero potem zaczęłam czytać za kolejnością. Nieco chaotyczny, jak napisany przez dziecko - a w tym zbiorze znajdują się także listy dzieci.

Jeszcze zdanie (ew. dwa) na temat Louisa Armstronga - doprawdy nie rozumiem jego toku rozumowania względem ozdoby tekstu, zupełnie niespodziewanych dużych liter i przecinków (a może to miały być apostrofy?) stawianych w najdziwniejszych miejscach. Jedyny w swoim rodzaju.


"Listy niezapomniane" to zbiór ponad setki (dokładnie 126) fascynujących listów, pod redakcją Shauna Ashera. Prowadzi on stronę internetową, gdzie gromadzi właśnie takie listy. Robi to cały czas i powstaje już druga część, po którą z pewnością sięgnę.

9/10
Unboxing (powiedzmy):
Grubaśna paczucha:
 Gruby papier:
 Uuuuu, dwie książki!:
 A cóż to?:



I oczywiście właściwie dla mnie artystyczne ukazanie książki:





Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN: