poniedziałek, 29 grudnia 2014

Plan

Nie oderwiesz się nawet na chwilę!
Anna i Lorcan. Wszystko byłoby jak w słodkim love story, gdyby nie pojawił się tajemniczy Siergiej ze swoim aksamitnym głosem i milionami na koncie. Świat bohaterki staje na głowie. Zamiast akademika jest luksusowa rezydencja, dżinsy zamieniają się w kreacje Diora, a uzyskane właśnie prawo jazdy staje się niepotrzebne, skoro do dyspozycji jest limuzyna z szoferem. Jednak już wkrótce dziewczyna z disnejowskiej bajki trafia do koszmarnej rzeczywistości. Rozpoczyna się niezwykła gra o miłość, gdzie niespodziewanie stawką staje się życie. Walka o dominację w biznesie biopaliw i świecie ekoterroru, polityka, emocjonalna szarpanina, chore ambicje i mafia. Do tego zbyt częste ucieczki przed śmiercią...
Anna Smith. Anna Taredov. Anna Williams. Może Anna Maidley... Wiele nazwisk. Jedna kobieta. Dwóch mężczyzn. Jedna decyzja. A jeżeli to wszystko było już z góry ukartowane? Miłość, dynamiczna akcja, intryga. Happy end? Sam sobie odpowiedz na to pytanie.


źródło opisu: http://wydawnictwopoligraf.pl/publikacje2.php?fid=334




Wiązałam pewne nadzieje z tą książką, ponieważ słyszałam dużo dobrych opinii od znajomych jak i czytałam na innych blogach. Szykowałam się na dobre romansidło, na które miałam ochotę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy czytałam.


Otworzyłam książkę i pierwsze co zobaczyłam to śliczna dedykacja. Przewróciłam kartkę. Spis treści. Prolog, rozdziały, epilog. Moją uwagę zwróciły tytuły rozdziałów, które na pewno mnie zachęciły. Czytam prolog. Z moich ust wydobyło się wielkie WOW. Pierwszy rozdział, sto stron, dwieście... Na chwilę oderwałam się, aby spojrzeć na zegarek. Aż szerzej otworzyłam oczy ze zdumienia. Pierwsza w nocy? Przed chwilą była dwudziesta! Niechętnie zamknęłam książkę i poszłam spać. Nie miałam wiele czasu na sen, trzeba wstać wcześnie.W następnym czasie czytałam coś innego. Przed dwa dni nie sięgnęłam po nią. Dlaczego? To potem. W końcu moja ciekawość wzięła górę. Czytam, czytam,czytam. Skończyłam. Byłam rozczarowana. To także wyjaśnię później.


Pierwsza kwestia. Dlaczego przerwałam na dwa dni? Otóż dlatego, że główna bohaterka - Anna bardzo mnie irytowała. Nie mogłam uwierzyć, że robi to Siergiejowi. Nie rozumiałam jej postępowania. Oczywiście jest to tylko dla mnie pewna niedogodność. Nie wnosi to nic do całokształtu oczywiście nie licząc fabuły. Bez tego wątku działoby się mniej, a uwierzcie działo się dużo. Oj, działo.

Do głównego wątku - miłosnego, dochodzi sensacja z domieszką kryminału. Akcja kiedy już się zacznie rozkręcać pędzi do ostatniej strony. Autorka bardzo dobrze buduje napięcie. Jest mnóstwo zwrotów akcji, ale niestety - domyśliłam się większości. Jednak nie zmienia to faktu, że uknuta intryga bardzo mi się spodobała.

Dlaczego jestem zawiedziona? Nie będę odkrywcza, odpowiedź jest bardzo prosta. Skończyło się! Chcę więcej i Wy też będziecie czuć niedosyt.

Styl pisania jest prosty, ale niebanalny. Bohaterowie przyjemni. Rzeczywiści. Zadziwiające, jak szybko utożsamiłam się z główną bohaterką. Wczułam się i przeżywałam wzloty i upadki jakby dotyczyły one mnie. Fabuła ciekawa z wartką akcją. Trzyma w napięciu, a napis z tyłu okładki mówi prawdę - "Nie oderwiesz się nawet na chwilę!"

Polecam głównie starszej młodzieży. Dorosłym także może się spodobać, zależy to od gustów literackich. Gwarantuję, że kiedy już ją skończycie pocałujecie tę książkę, rzucicie się na łóżko i podziękujecie Bogu, że ta powieść znalazła się na Waszej drodze.




Za książkę dziękuję autorce - Patrycji Gryciuk

środa, 24 grudnia 2014

Świąteczny przegląd biblioteczki domowej

Nie będę wymieniać wszystkich książek, ponieważ:
A. jest ich za dużo, trwałoby to w nieskończoność
B. nikt i tak by tego nie czytał
Zdjęcia nie są szczególnie dobrej jakości, zapewne kilku tytułów nie będzie widać, ale pytajcie o to w komentarzach. Cała moja kolekcja liczy ok.180 książek oraz 15 mang. Wygląda to tak:
Sfotografowałam także każdą z półek:









Ile książek liczy Twoja biblioteczka? Pochwal się w komentarzu! Mile widziane zdjęcia :)
Wesołych Świąt




Fotografomannia



Wojciech Mann - chyba wszyscy kojarzą tę osobę. Tym razem w nowej roli - pisarz. Przyznam, że byłam ciekawa tej autobiografii. O dziwo, nie jest to książka o jego karierze, a raczej dzieciństwie, czasu młodzieńczego oraz późniejszych latach kiedy podróżował. Nie brzmi interesująco? Może nie, ale za to różne śmieszne zdarzenia jakie miały miejsce podczas tych podróży i przygody z dzieciństwa oraz lat młodzieńczych rozbrajają. Wojciech Mann to interesująca postać. Popularny radiowiec, prowadzący wielu imprez i programów. Tym razem w innej odsłonie.

Książka napisana jest żartobliwym językiem, przez co często wybuchałam śmiechem. Czyta się bardzo szybko i w niespełna kilka godzin ją skończyłam. Jest krótka,bo ma tylko dwieście stron. Bardzo miło się ją czytało, dlatego chciałabym, aby była dłuższa. Mam także nadzieję, że to nie ostatnia książka Wojciecha Manna. Pisze świetnie, więc chętnie przeczytałabym jakąś jego powieść. Świetlana pisarska przyszłość gwarantowana, a przynajmniej w moim mniemaniu. Ponadto książka bogata jest w autobiograficzne zdjęcia, na których widzimy jak pan Wojciech zmieniał się przez lata, gdzie był. Udokumentowane są na nich najważniejsze i najciekawsze momenty z życia autora. Wiele przygód nie byłoby nawet tak ciekawymi i niezwykłymi, gdyby nie żartobliwy ton w jakim jest to opowiedziane. Nie spodziewałam się czegoś tak fajnego i przyjemnego.

Okładka jak widzimy przedstawia samego autora. Przyjazny uśmiech także zachęca do przeczytania. Książka jest w twardej okładce, w troszkę większym formacie niż książki zazwyczaj i cudnie wygląda na półce. Jej grzbiet ma lekko jaskrawy zielono - żółty kolor.

Gdyby takich książek było więcej, ludzie częściej by się śmiali. Po lekturze tej książki jestem już pewna, że Wojciech Mann jest niezwykłą postacią i miał niesamowite życie, o czym już wspominałam. Polecam tę książkę każdemu, nie zależnie od wieku. Ukazuje wiele morałów, których może na pierwszy rzut oka nie widać. Jednym z nich jest na przykład to, że rzeki nie zawsze mają równe dno i można się nieźle przejechać, jeżeli nie umiesz pływać, a wpadniesz do podwodnego rowu. Zapamiętam i teraz już będę uważać mimo, że pływać umiem.
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Znak!

wtorek, 23 grudnia 2014

Boy 7



Co byś zrobił, gdybyś obudził się na pustkowiu nic nie pamiętając? Nie wiedziałbyś jak się tu znalazłeś, kim jesteś - nic, pustka i blokada. Właśnie to przytrafiło się jemu (nie zdradzę imienia, bo to już może być spojler). Nikomu nie może ufać i to uczucie pogłębia się jeszcze bardziej z każdym dniem. Czy odkryje kim jest?

Kupiłam tę książkę nie wiedząc o czym właściwie jest. Nigdy o niej nie słyszałam, ale była dołączona do magazynu, który lubię i cena była zachęcająca. Obce nazwisko na okładce pewnie nie przyciągnęło by mojego wzroku, gdyby nie magnetyczne (czego może nie widać na zdjęciu) spojrzenie na okładce, która jest po prostu cudna. Na szczęście, nie były to pieniądze wyrzucone w błoto.

Zaczęło się świetnie. Opis uczuć wewnętrznych, niepewności, strachu głównego bohatera były bardzo rzeczywiste. Zachęciło mnie to do dalszego czytania. Utrata pamięci przez chłopaka sprawiła, że nic nie było nudne, a akcja pędziła nawet przy jedzeniu obiadu. Naprawdę. Szczerze mówiąc, zupełnie nie spodziewałam się takiej historii. Owszem, różne wersje rozwoju sytuacji przechodziły mi przez głowę, ale na coś takiego bym nie wpadła. Intryga była lepiej zbudowana niż śmiałam sądzić przez większość stron, a tym bardziej po tym, jak dowiedziałam się o klasyfikacji gatunku jako thriller dla młodzieży. Miałam ochotę na coś mocniejszego, ale i tak jestem zadowolona.Bardzo mi się spodobała, ale zapewne także dlatego, że nie czytałam żadnej podobnej powieści, a o ile się orientuję jest tego sporo.

Fabuła wciąga i chłonie się każdą stronę, aby dojść do finału. Napięcie często wzrasta, ale nie tak jak przy niektórych dobrych książkach. Styl pisania także zachęca do czytania,a bohaterowie są przyjemni. Główny bohater, ani żadna inna postać nie jest wyidealizowana. Wczułam się w emocje tytułowego bohatera (to nie jest spojler) i z entuzjazmem śledziłam jego poczynania.

Powieść jest ewidentnie skierowana do młodzieży i raczej nie spodoba się starszym. Nie jest to wyszukana literatura, ma wady, ale i zalety. Z nóg mnie nie zwaliła, ale z chęcią przeczytam pozostałe książki tej autorki (jest chyba jeszcze tylko jedna). Nie żałuję, że ją przeczytałam, miło spędziłam przy niej czas. Polecam gorąco młodzieży.

czwartek, 18 grudnia 2014

Miasto cieni



Chcąc zrecenzować tę książkę nie mogę być obiektywna. Ci, którzy są ze mną dłużej zapewne wiedzą, że recenzowałam także pierwszą część "Miasta Cieni", czyli "Osobliwy dom pani Peregrine", w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Bardzo długo wyczekiwałam tej książki i była to premiera, na którą najbardziej czekałam w tym roku. Ponoć trzecia część także ma wyjść, chociaż ja wiem, że musi ze względu na zakończenie, ale o tym później.

Ta powieść jest wydana podobnie jak poprzednia część, czyli cudnie. Okładka jest tajemnicza i odrobinę mroczna, dostępna jest tylko w twardej oprawie i za to wielki plus, ponieważ w miękkiej efekt by się nie udał. Ponadto w środku są zdjęcia, na co także zwróciłam uwagę przy poprzedniej części. Jeżeli ktoś by jeszcze tego nie wiedział to wyjaśnię, że nie są to zwykłe zdjęcia. Są stare i autentyczne, jak zaznacza autor na końcu książki, niektóre zostały poddane lekkiej przeróbce komputerowej, ale sami ocenicie, że nie wszystkie zdjęcia, a i nie były to także rażące zmiany, większość pozostawała bez zmian. Na szczęście czcionka nie jest duża i zmieściło się więcej treści (aa zazwyczaj wolę większą czcionkę). Ta seria mimo wszystkich innych cudeniek w mojej biblioteczce, jest najładniejsza na półce. Jednak wygląd zewnętrzny to tylko przedsmak tego co czeka nas w środku.

Styl pisania autora nie jest zawiły, prosty, ale nie banalny. Doskonale wpasowuje się w klimat powieści. Wszystko jest genialnie wprost opisane. Napięcie, jakie buduje autor jest niesamowite. Niestety w tej części nie doświadczycie dreszczyku strachu (a może to ja się uodporniłam?), natomiast ta książka aż ocieka innymi emocjami w jak najlepszym znaczeniu.

Bohaterowie w tej części nie stracili swojej charyzmy i osobliwej osobliwości, ponieważ nawet w świecie osobliwców są osobliwi. Tak, jak celnie zauważyłeś nadużywam tego słowa. Jedna, jedyna wada, któa właściwie nie rzuca się w oczy, a wszystko inne stokroć ją wynagradza, ale muszę o niej wspomnieć to jedna z bohaterek - Bronwyn. Jest to super silna dziewczyna. Niby nic, ale jej charakter mnie dobija. Chce każdemu pomóc, zachowuje się jak nadopiekuńcza babcia. Ma współczucie nawet dla wrogów. Taka cecha nie byłaby wcale wadą, ale niestety jest to bardzo przesadzone. Jednak fakt, dla którego najbardziej mnie to irytuje jest inny - to walka o przetrwanie. Wojna. Ale nie, ona przecież musi komuś pomóc. Dla cierpiącego narazi siebie, a niekiedy nawet przyjaciół, choć nie celowo. Jednak kiedy ważą się losy świata osobliwców, a może nawet i ludzkiego, nie ma czasu na sentymenty. Wojna pochłania ofiary i trzeba to zrozumieć. Mimo wszystko jest to śmierć czy ból dla wyższych celów. Rozpisałam się o tej bohaterce jakby była ona główną postacią i pojawiała się tak często, że denerwuje to czytelnika. Występuje dosyć rzadko, zresztą jeżeli wiodących postaci jest kilka, trudno opisać każdą scenę z perspektywy każdego z osobna.

Zakończenie. Aaaaaa dlaczego! W takim momencie?

Może nie należy kończyć opisem wad, a właściwie tylko jednej małej, drobniutkiej i nieistotnej, która dla innych może nawet nie by wadą (choć samo to słowo jest może przesadzone, chyba bardziej pasuje "niedociągnięcie") tak optymistycznej recenzji, dlatego ostatecznie zakończę miłym akcentem. Natomiast, jeżeli ktoś chciałby w skrócie wiedzieć o co chodzi: kiedy ktoś zapyta mnie o najlepsze książki, poradzi się o prezent, zapyta o dobrą i wartą polecenia książkę - ta seria będzie na pierwszym miejscu.Klimat, styl, fabuła, bohaterowie, zdjęcia - to wszystko nie pozwoli Wam jej odłożyć do ostatniej strony. A ja czekam na kolejne części i aż wydadzą w Polsce mangę na podstawie Osobliwego, bo takowa jest oraz na ekranizację, film reżyserowany przez Tima Burtona, który ukaże się w 2016 roku. Podsumowując: POLECAM!

niedziela, 14 grudnia 2014

Miasteczko Salem



W Jerusalem zaczynają dziać przerażające rzeczy. Zaczynają masowo umierać dorośli i dzieci, jednak nikt nie spodziewa się o co chodzi naprawdę. Kiedy do miasteczka przybywa Ben pisarz, który w poszukiwaniu inspiracji odwiedza miasto swojego dzieciństwa. Postanawia rozwiązać tę zagadkę, a pomaga mu w tym pewna dziewczyna, ksiądz, lekarz oraz chłopiec. Żaden z nich nie spodziewał się, że najgorsze koszmary rozgrywają się w Miasteczku Salem, który oprócz górującego domu, w którym właściciel zabił swoją rodzinę, a następnie sam odebrał sobie życia, nie ma w sobie nic szczególnego, a dni płyną wręcz sielsko.

Stephen King - król horroru! Tym razem także mnie nie zawiódł.

Chyba nie odkryję nic nowego, jeżeli powiem, że ta powieść jest dla ludzi lubiących poczuć dreszczyk. Nie należę do osób, na których wywiera wrażenie jakiś horror, a przynajmniej jeżeli chodzi o książki. Kiedy zaczynałam przygodę z horrorami ( nie było to dawno, a moje zbiory jeżeli chodzi o ten gatunek są dosyć ubogie i składają się tylko z dzieł Kinga) ta powieść wywarłaby na mnie większe wrażenie. Mimo to, zanim zdałam sobie sprawę z irracjonalności tego co robię, musiałam podnieść wzrok na okno, aby sprawdzić czy przypadkiem nie przypałętał się żaden wampir.

No waśnie - wampiry. To właśnie one są tutaj głównymi elementami fabuły Jest to chyba pierwsza książka, którą czytałam z tymi stworzeniami w roli głównej, ukazująca ciemną stronę wampirów, która pokazuje, że wampiry nie są miłe, nie obracają się wśród ludzi. Na pierwszym planie jest to, jakimi strasznymi stworzeniami są. Sposoby na ich zabicie są w tej książce naprawdę klasyczne. Może kiedy ta powieść została wydana, ten temat był jeszcze świeży i wcale nie tak często powielany. Teraz wszystkie książki o tej tematyce opierają się na złudnym wrażeniu, że wampiry są idealne i żyją wśród ludzi, że spotkanie z tym stworzeniem nie przyniosłoby tragicznych skutków, ba, ucięlibyśmy sobie z nim miłą pogawendkę. Po tej książce widzę, że im starsze tym lepsze. W przypadku "Miasteczka Salem" mamy zabójcze, śmiecionośne i bezduszne istoty. Teraz wampiry iskrzą się w słońcu i wiążą ze śmiertelnikami. Jeżeli jedyna powieść o wampirach jaką czytałeś jest Zmierzch, Pamiętniki Wampirów czy inna nowoczesna i odmóżdżająca powieść, która przez pomyłkę stała się bestsellerem, to jest to kolejny powód, aby sięgnąć po tę powieść.

Chyba nie muszę się rozwodzić na temat stylu pisania Kinga, bo wszyscy doskonale wiemy, czy to z własnego doświadczenia, czy od kogoś, że nie jest to dla wszystkich. Król horroru pisze przyjemnie i ciekawie, ale momentami ciężko. Nie przymula, a akcja cały czas pędzi.

Autor doskonale buduje napięcie. Jakbyśmy od pierwszej strony wspinali się po schodach, aby w końcu dojść do punktu kulminacyjnego. Właśnie w tym momencie doszłam do głównej wady tej powieści. Zakończenie jest bardzo przewidywalne. Byłam zaskoczona śmiercią niektórych osób, ale od początku wiedziałam co stanie się z głównym bohaterem i wampirem, który wywołała wszystkie kłopoty, delikatnie mówiąc. Mamy także kilka stron po ostatecznym rozwiązaniu konfliktu, kiedy bohaterowie jeszcze są czujni, patrzą sobie przez ramię i kiedy emocje powoli opadają. Myślę, że to właśnie ostatnia strona najbardziej pochwyciła mnie za serce. Szkoda, że autor nie dodał jeszcze kilku stron wybiegając w przyszłość, ponieważ jestem ciekawa co stało się z bohaterami, którzy ocaleli i jak poradziło sobie Miasteczko Salem. Jednak, chyba już nigdy nie będzie mi dane dowiedzieć się, co było dalej.

Polecam tę książkę czytelnikom, którzy lubią dreszczyk lub chcą przeczytać coś nowego. Nie dla ludzi o słabych nerwach, choć muszę przyznać, że jest to najmniej przerażająca powieść tego autora. Teraz sprawdzę, jak scenarzyści poradzili sobie z ekranizacją.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Perełka

O czym jest ta książka? Właściwie to... nie wiem. Było tam coś o tym, że Perełka będąc kiedyś na dworcu zobaczyła kobietę ubraną w żółty, już wyblakły płaszcz, która była rażąco podobna, aczkolwiek starsza niż zapamiętała, do jej matki, która rzekomo umarła kilka lat temu w Maroko. Były także próby dowiedzenia się o niej czegoś, ale i to, że Perełka podjęła się opieki nad dzieckiem,, które miało dosyć osobliwych rodziców. Była także farmaceutka, która pomogła jej pewnego wieczoru, a potem samo się już potoczyło. Był też jej przyjaciel, którego praca polegała na słuchaniu zagranicznych audycji,a następnie tłumaczeniu ich. Wszystkie te elementy przedstawiłam dosyć chaotycznie, a może po prostu cała książka jest tak abstrakcyjna. Mimo to, między tymi wszystkimi elementami fabuły, kompletnie ze sobą nie związanymi, które mogłyby być osobnymi opowieściami, istniała jakaś więź, coś co je łączyło i tworzyło spójną całość. To, że przedstawiam tę historię tak, nie jest spowodowane przez moją nie uwagę podczas czytania, która sprawiłaby, że ominęłabym parę istotnych szczegółów, ale gdyby ktoś zapytał mnie kiedyś o co w tym właściwie chodziło - nie umiałabym odpowiedzieć. Mimo to zapewniłabym, że jest to wspaniała powieść - to akurat wiem na pewno.
Wiecie już, że na temat fabuły nie mogę się zbyt szczegółowo wypowiedzieć, mimo to, nie skończę na tym mojej recenzji, ponieważ jak wspomniałam, wiem na pewno, że to dobra powieść i mam do tego podstawy. Dawno nie miałam w rękach książki, którą czytałoby się równie lekko. Styl przywodzi na myśl poezję. Autor niesamowicie operuje słowami, balansując zdaniami, sprawiając, że czytelnik nie jest w stanie przerwać i choć - tak jak w moim przypadku z tą książką - czytałby o niczym nie chce przestać. Powieść jest króciutka, niespełna 180 stron. Nie wyniosłam z niej dużo pod względem fabuły, natomiast nie można nie zauważyć wielu mądrości, które zawsze nas nudziły, a w tym przypadku mogłyby trwać w nieskończoność.
Nie cierpię matematyki, zawsze staram się tylko o to, aby przetrwać lekcję, ale jeżeli podręcznik byłby tak napisany - pochłaniałabym każdy wzór i prawa jak najlepszą literaturę rozrywkową.
Patrick Modiano nie bez powodu zdobył Nobla, jest to w pełni zasłużona nagroda. Przyznam, że obawiałam się tej powieści. W końcu Raymont też dostał Nobla i wszyscy wiemy jak to się skończyło - tysiące licealistów czyta "Chłopów" jak w jakimś innym języku i wydaje się, że zostali skazani na męki - niestety mnie także to niebawem czeka i Was zapewne też, lub macie to za sobą. Jestem całkowicie pewna, że sięgnę po inne dzieła tego autora, ostatnio nawet zwróciłam szczególną uwagę na "Ulicę Ciemnych Sklepików". Polecam każdemu, w szczególności starszym czytelnikom - może Ci z większym doświadczeniem literackim będą mogli powiedzieć o fabule coś więcej. Na pewno i po tę książkę sięgnę jeszcze raz, może po prostu nie dorosłam do tego rodzaju literatury.

niedziela, 7 grudnia 2014

"Zachęcałam do czytania, gdyż uważam, że jest to magia" - Ula Kaźmierczak

Miałam przyjemność czytać oraz recenzować dwie książki Pani Uli "Tajemnica zamknięta w tomiku poezji" oraz "Odnajdę dzieci! Historia prawdziwa", które przesłała mi Pani Ula. Recenzja w skrócie: F E N O M E N A L N E !
Zapraszam Was na rozmowę z Panią Ulą. Jeżeli będziecie mieli jakieś dodatkowe pytania, piszcie śmiało w komentarzu, myślę, że Pani Ula znajdzie kilka chwil na odpowiedź.

1. Co sprawiło, że zdecydowała się Pani pisać i jak to się zaczęło?

Nazywam się Urszula Kaźmierczak , piszę jako Ula Kaźmierczak. Ukończyłam Uniwersytet Wrocławski Wydział Prawa i Administracji. Przez wiele lat pracowałam jako Urzędnik państwowy. Obecnie jestem na rencie chorobowej.

Moje pierwsze próby pisania zaczęły się dość dawno, gdy byłam młodą dziewczyną. Pisałam krótkie historie, które po przeczytaniu przez kolegów i koleżanki, trafiały do szuflady. Niestety po wielu przeprowadzkach zaginęły bez wieści.

W 2008 roku trafiłam na dłuższe zwolnienie lekarskie. Po wielu latach pracy nagle miałam za dużo wolnego czasu. Moje siostry, które pamiętały moje pisanie w czasach młodości, usilnie mnie namawiały żebym do tego powróciła. Między innymi dla „świętego spokoju” postanowiłam napisać bajkę o nas , o naszych marzeniach, które miałyśmy jako dzieci. I tak powstały „Marzenia Trzech Sióstr”. Reakcja na nią była bardzo emocjonalna, siostry były zachwycone. Pisanie nie zajęło mi wiele czasu. Można powiedzieć, że poszło dość łatwo. To spowodowało, że poczułam dawno zapomnianą przyjemność pisania. Postanowiłam spróbować napisać książkę. Na początku były to tylko próby, bez wielkiego pomysłu. Moim nauczycielem był internet. Tam przeczytałam prawie wszystko o tym jak tworzyć fabułę, jak konstruować dialogi. Po paru miesiącach powstała książka „Tajemnica zamknięta w tomiku poezji”. To trochę kryminał, trochę opowieść o kobiecie po przejściach, o jej rodzinie, o przyjaźni. Traktowałam ją „ z przymrużeniem oka” i tak ją dalej postrzegam. Reakcja znajomych trochę mnie zaskoczyła. Koleżanki czytały ją bez tchu, opowiadając mi, że nie mogły doczekać się końca. Za ich namową postanowiłam ją wydać. Znowu w Internecie szukałam ewentualnych wydawców. Przeczytałam, że nie łatwo jest wydać własną książkę, że maszynopis może parę lat przeleżeć na półce zanim trafi do redaktora / jeżeli trafi/ a autor nie dowie się co z jego książką, gdyż zdecydowana większość wydawców nie odpowiada i nie recenzuje książek. Wielu autorów decyduje się na finansowanie swojej książki, gdyż tak najłatwiej i najszybciej można ją wydać. Ja też się na to zdecydowałam poprzez wydawnictwo Poligraf. Po trzech miesiącach miałam swoją własną książkę, z piękną okładką, której projekt zrobiła moja siostra.



2. Nie tylko Pani w rodzinie ma artystyczną duszę, prawda? Ponoć okładka „Tajemnicy zamkniętej w tomiku poezji” jest autorstwa kogoś z Pani bliskich.

Moja siostra Zofia Griffel mieszkająca w Niemczech, jest malarką i poetką. Jej obrazy są bardzo wyraziste i pełne ekspresji. Poprosiłam ją o zrobienie zdjęć obrazów i zaprojektowanie okładki. Z wielu propozycji wybrałam właśnie ten obraz z uwagi na jego przemowę. To oczywiście subiektywne wrażenie. Dla mnie ta twarz, wyraża piękno i ulotność życia. Dlatego też pasuje do tajemniczej śmierci przyjaciółki głównej bohaterki.

3. Pani książka „Tajemnica zamknięta w tomiku poezji” to powieść kryminalna. Dlaczego?

Tu również muszę wrócić do czasów młodości i prób pisania. Byłam zafascynowana książkami Joanny Chmielewskiej i filmem „Lekarstwo na miłość” z niezapomniana rolą Andrzeja Łapickiego jako przystojnego Komisarza oraz Kaliny Jędrusik. . W związku z tym zaczęłam kiedyś pisać kryminał, w którym główna bohaterka ginie w biurze. Niestety nie dokończyłam tego projektu, ale pomysł w głowie pozostał. Dlatego też, gdy już zaczęłam pisać to postanowiłam kontynuować wcześniejsze zamierzenie, tym razem doprowadzając do jego zakończenia.



4. Czy Magda – główna bohaterka powyższej powieści - ma jakieś cechy charakteru osoby z Pani otoczenia lub samej Pani?



Magda to trochę ja. Dość często tak bywa, że początkujący autorzy wpisują trochę swojego życia do powieści. Oczywiście nie całkowicie, bo to inaczej byłby pamiętnik, a tego nie chciałam. Magda jest podobna do mnie. Ma wariackie pomysły, ja też. Ma dwóch synów, ja też. Pracowała w biurze, ja też. Mieszka we Wrocławiu. Ja tez kiedyś tam mieszkałam i uwielbiam to miasto. Mieszka sama i jest rozwódka. Ja nie jestem. I tak można wymieniać wiele elementów, które się zgadzają lub nie zgadzają i niech takie pozostaną jako zagadka dla czytelnika.



5. Czy bohaterowie tej powieści mają pierwowzory z rzeczywistości?

Część tak, ale wiele postaci jest całkowicie wymyślonych np. Krzysztof.



6. Dlaczego tytułowy tomik poezji jest akurat autorstwa Wisławy Szymborskiej?

To zupełny przypadek. W trakcie pisania trafiłam na wiersze Wisławy Szymborskiej i tak zaczęła się moja fascynacja jej twórczością. Oczywiście wcześniej wiedziałam, że jest wybitna poetką i laureatką nagrody Nobla, ale jej nie czytałam. Jej wiersz „W zatrzęsieniu” stał się bardzo ważny nie tylko dla wątku kryminalnego, ale dla przedstawienia przeżyć głównej bohaterki.



7. Jak dowiedziała się Pani o historii, którą opisała w "Odnajdę dzieci! Historia prawdziwa"

Moja babcia Zofia Grocka mieszkała w Kazachstanie. Nie miałam z nią wielkiego kontaktu. Widziałyśmy się cztery razy, ale jej ostatni pobyt w Polsce w 1988 r. zrobił na mnie ogromne wrażenie. Babcia była u mnie z wizytą i opowiedziała mi swoją historię. Nawet wtedy nie pomyślałam o opisaniu tego. Po prostu ją podziwiałam. Po jej śmierci mój ojciec dostał jej pamiętnik, którego oryginał jest teraz w moim posiadaniu. Przeczytałam go dopiero 6 lat temu. Zrobił na mnie takie wrażenie, ze płakałam całą noc. Postanowiłam to opisać. Na początku tylko przepisywałam do komputera. W pewnym momencie zaczęłam dopisywać dialogi i rozpisywać fabułę. Po prostu samo szło. Gdy z siostrami przeczytałyśmy pamiętnik babci namówiłyśmy ojca by opisał swoje przeżycia. Tato pisał, a ja robiłam korektę. Trzeba dodać, że to wyjątkowe zdarzenie gdyż miał wtedy osiemdziesiąt lat. Gdy już miałam całość wpadłam na pomysł by historie babci i mojego ojca połączyć w jedną książkę. I tak powstała powieść „Odnajdę dzieci! Historia prawdziwa”. Wydana następnie przez Warszawską Firmę Wydawniczą.

Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się zrealizować ten projekt, a najbardziej jestem szczęśliwa, że mój tato miał okazję przeczytać książkę i wie, że pamięć o jego mamie i o nim samym nie zaginie. Moment gdy wręczyłam mu jeden egzemplarz,podpisany przeze mnie, był niezwykłym przeżyciem. Każdy z nas ma babcię lub dziadka, którzy opowiadają o niezwykłych czasach, w których żyli. Nie zawsze potem o tym pamiętamy. Moja książka nie pozwala zapomnieć, i pokazuje jakimi bohaterami byli kiedyś ludzie. Przemawia nie tylko do ludzi starszych, ale również do młodzieży.



8. Czy będą nowe powieści?
Mam nadzieję, że tak. Już zaczęłam kontynuację przygód Magdy. Ponieważ „Tajemnica zamknięta w tomiku poezji” została skonstruowana w taki sposób, a szczególnie jej zakończenie, że czytelnik może się zastanawiać co dalej z głównymi bohaterami, to dalszy ciąg może być interesujący. Na razie to tylko projekt, chociaż pierwszy rozdział i pomysł fabuły już mam. Zobaczymy.



Po napisaniu moich książek zaskoczyła mnie reakcja czytelników. Wiem, że wiele kobiet traktuje historię opisaną w książkach bardzo emocjonalnie i pragnie po ich przeczytaniu zmienić coś w swoim życiu. Czy trzeba czegoś więcej?

Napisałam również dwie baśnie, do czego zainspirował mnie mój wnuk Oliwier. Jego ulubione słówka, gdy był malutki, to „ Ga, Ga”. Tak powstała kraina Gagali i mały Gagal Olgi. Jego przygody opisałam w „Magicznym Źródełku”. Następna była „ Bajka o smokach i ludziach oraz nieprawdziwej legendzie” , w której opisałam przygody dwóch bliźniaków i dwóch smoków, też bliźniaków.

Poza niekłamaną zabawą jaką daje mi pisanie bajek, chciałam również zawrzeć w nich walor edukacyjny. Każda z baśni czegoś uczy i niesie przesłanie. Bajka o siostrach mówi, że warto mieć marzenia i dążyć do ich realizacji. Magiczne źródełko mówi o granicy między dobrem i złem i o konsekwencjach swoich działań, a bajka o chłopcach i smokach, której konstrukcja polega na tym, że historia ludzi i smoków jest odbiciem lustrze, mówi o tym, że nie można osądzać kogoś na podstawie nieprawdziwych opowieści i pozorów.

Wszystkie trzy bajki zostały zawarte w jednej książce „ Bajkowe opowieści Bajka – baja – bajeczka”. Zostały wydane przez wydawnictwo „Radwan”.

9.Dlaczego warto czytać?
Moje spotkania autorskie odbywały się w Bibliotece Multimedialnej Czytnik w Lubinie, ul. Norwida, gdzie można również wypożyczyć moje obie książki. Spotkania odbyły się z uczestnikami Dyskusyjnego Klubu Książki oraz z dziećmi pierwszych klas Szkoły Podstawowej nr 14.

Dzięki tym spotkaniom dzieci miały okazję usłyszeć fragmenty bajek czytane przez ich autora. Zachęcałam do czytania gdyż uważam, że jest to magia, która pozwala nam przenieść się w świat fantazji i dzięki niej Olgi mógł przebywać pod wodą a bliźniaki rozmawiać ze smokami. Czytanie rozwija wyobraźnię, która pozwala nam przenosić się w różne miejsca, która powoduje, że jesteśmy bardziej twórczy i kreatywni. Powoduje również łatwość w przyswajaniu nauki. Trzeba czytać. Książki pozwalają nam przebywać w innym świecie, sprawiają, że znamy więcej słów, łatwiej się wypowiadamy, rozwija nasze zainteresowania. Najpierw czytają nam rodzice, a później zaczynamy sami. Ważne by dzieci poznały książkę jak najwcześniej, by książka stała się ich przyjacielem. Warto zachęcać je do czytania, do poznania biblioteki, księgarni , do spotkań z autorami. Warto dawać przykład. Wiem na pewno, że gdybym nie czytała książek to nie potrafiłabym niczego napisać.



Ula Kaźmierczak


Dziękuję za rozmowę!
Polecam obie powieści. Jeżeli szukasz czegoś lekkiego, zakrapianego kryminałem przeczytaj "Tajemnica zamknięta w tomiku poezji", a jeżeli szukasz czegoś wzruszającego, chwyć za "Odnajdę dzieci! Historia prawdziwa". Świetny styl pisania, wciągająca fabuła - właśnie to znajdziesz w tych książkach.


czwartek, 4 grudnia 2014

Plany czytelnicze na grudzień

Jako, że ostatnio nie podołałam moim założeniom (chociaż dodałam dosyć dużo pozycji), tym razem moje plany są mniej wygórowane. Tym razem mam nadzieję, że wszystko przeczytam. To takie moje postanowienie adwentowe. Chciałabym też dodać parę pozycji.
Jak widzicie na zdjęciu, kilka pozycji przeszło z poprzedniego stosiku, ale doszło także kilka nowych. Niewykluczone, że będzie ich jeszcze więcej, przecież zbliżają się mikołajki i święta. Z tej okazji, w sobotę (mikołajki) mam dla Was niespodziankę, o której poinformowałam już na moim FP na facebooku, więc kto go śledzi, ten wie.
Czytaliście którąś z tych pozycji?

wtorek, 2 grudnia 2014

Podsumowanie listopada



Na listopad narzuciłam sobie duże wyzwanie. Nie podołałam z braku czasu, ale na szczęście przeczytałam kilka książek, które miałam w planie, jak i dorzuciłam parę innych. Miesiąc był obfity w mangi. Raczej nie będę ich recenzować, ale kto wie, może zmienię zdanie. Nie brakowało także tytułów, które dotarły do mnie z wydawnictw. Jest to aż siedem pozycji (Angielska dziewczyna, William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze, Rozdroża, Lista Jonqeta, Czas Żniw, Republika piratów, Okna). Do tego osiem mang (Doubt 1-3, No.6, Orange 1, Istota zła, Pamiętnik przyszłości 1 oraz Śmiech w chmurach 2) i dwie książki, które kupiłam (Zło konieczne, Cierpienie młodego Wertera)

Razem jest to siedemnaście pozycji. Mimo, że nie do końca zrealizowałam swój plan, jestem zadowolona.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Angielska dziewczyna

Siedem dni. Jedna dziewczyna. Jedna szansa...

Madeline Hart to wschodząca gwiazda partii rządzącej Wielką Brytanią, piękna i inteligentna, w dążeniu do sukcesu napędzana wspomnieniem ubogiego dzieciństwa. I ona ma jednak swój brudny sekret: jest kochanką brytyjskiego premiera, Jonathana Lancastera. W niejasnych okolicznościach informacja o tym dociera to nieodpowiednich ludzi. Madeline zostaje uprowadzona. Porywacze chcą sprawić, by brytyjski premier drogo zapłacił za swój grzech. Obawiając się skandalu mogącego przekreślić jego karierę, Lancaster postanawia nie angażować policji i rzecz rozwiązać nieoficjalnie. To ryzykowne zagranie, zarówno dla samego premiera, jak i dla agenta, którego zadaniem będzie odnalezienie uprowadzonej kobiety.

Gabriel Allon, biegły zabójca, konserwator sztuki i szpieg w jednej osobie, nieraz mierzył się z niebezpiecznymi zadaniami i politycznymi intrygami. Teraz podejmie walkę z nieubłaganie uciekającym czasem, by za wszelką cenę dostarczyć Madeline całą i zdrową z powrotem do kraju. Wypełniając zadanie, pokona trasę od Marsylii i jej przestępczego półświatka, przez odludną dolinę w górach Prowansji po okazałe choć nieco już przyblakłe brytyjskie gabinety władzy. Aż wreszcie - rzecz rozstrzygnie się w zapierającej dech w piersiach kulminacji na ulicach Moskwy, miasta szpiegów i przemocy, gdzie wielu życzy Gabrielowi śmierci.



źródło opisu: www.muza.com.pl

Zaznaczam, że książka już dotarła do mnie w takim stanie, nie maltretuję książek :)

Nie wiem ja kto się stało, że recenzuję to dopiero teraz. Byłam pewna, że dwa tygodnie temu, kiedy byłam świeżo po przeczytaniu tej książki napisałam opinię. Kiedy robiłam stosik z podsumowaniem miesiąca odkryłam, że nie.

Już na samym początku muszę zwrócić uwagę, na niezwykłą fabułę. Nawet nie wiesz, że jesteś w błędzie przez większą połowę książki, która jest przyjemną cegiełką. Może tych zwrotów akcji nie było co dwie strony, raczej co kilka rozdziałów, ale jeżeli już, to tak spektakularne i nieprzewidywalne, że wystarczyłoby na kilka książek. Intryga, która rozgrywa się na kartach tej książki jest tak przemyślana, że nawet przecinek nie znalazł się nigdzie bez powodu. Jakim było dla mnie zaskoczeniem zakończenie. Zaczynając czytać, nigdy bym o tym nie pomyślała.
Bohaterowie nie są papierowi. Żyją własnym życiem, że tak powiem. Charakter każdego z nich był wyjątkowy i w jednym Was zaskoczę. Nikt nie jest dobry. Nawet główny bohater, Gabriel taki nie jest. 

Nie mogłam się oderwać. To było wręcz niemożliwe. Wchłonęłam ją tak szybko, że samej ciężko mi w to uwierzyć. Niewątpliwie sięgnę po inne dzieła Daniela Silvy, który jako jedyny wie, jak prześcignąć w rankingach takich autorów jak np. J.K.Rowling czy Dan Brown
Powieść szpiegowska, która już zdobyła uznanie poza granicami Polski i mam nadzieję, że niebawem i tu podbije większość czytelniczych serc. Owszem,ten gatunek trzeba lubić, ale ja nie należę do fanów tego rodzaju literatury, a mimo to bardzo mi się podobało. Tobie na pewno też, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu MUZA

sobota, 29 listopada 2014

Zło konieczne



W wielu miejscach Ameryki zaczynają ginąć katoliccy księża. Niemal identyczny rytualnych zbrodni wskazuje na jednego sprawcę. Maggie O`Dell, specjalistka od portretów psychologicznych seryjnych morderców, znów prowadzi dochodzenie. Poszlaki wskazują na to, że zamordowani księża za życia skrzywdzili wielu młodych mężczyzn. Jednak Maggie nie wie, że ofiary księży od pewnego czasu kontaktowały się ze sobą na specjalnym forum internetowym, planując zemstę. Tymczasem w życiu Maggie ponownie zjawia się ksiądz Keller. Podejrzany o potworne zbrodnie wymknął się wymiarowi sprawiedliwości. Teraz jemu ktoś grozi śmiercią. Ksiądz proponuje Maggie układ: w zamian za osobistą nietykalność pomoże schwytać seryjnego zabójcę. Maggie już od lat bezskutecznie poszukuje Kellera. W imię wyższych racji godzi się na umowę to zło konieczne. Dla młodych ludzi z forum internetowego ich zmowa to także zło konieczne. Grupa będzie istnieć, dopóki jej członkowie nie zrealizują celu...

źródło opisu: Wydawnictwo Mira, 2006



Myślę, że wielu z Was słyszało o Alex Kavie. Ja także, ale nigdy jakoś nie miałam okazji przeczytać żadnego z jej dzieł. Kiedy natknęłam się na promocję - kupiłam ją bez wahania. Po wielu pozytywnych recenzjach jej twórczości oczekiwałam wiele. Czy autorka mnie zachwyciła tak, jak się tego spodziewałam? Zobaczcie sami.

"Zło konieczne" to piąty tom serii o Maggie O`Dell. Nie czytałam wcześniejszych części, ale wcale mi to nie przeszkadzało, nie czułam się niedoinformowana. Zabrałam się za nią z wielkim entuzjazmem, który niestety zgasł po kilku rozdziałach.Czytanie samo w sobie, było przyjemne. Styl autorki jest przyjemny i bardzo szybko się czyta. Jednak mimo to, nie było w tym nic specjalnego.

Bohaterowie nie byli jakoś super wykreowani, choć ciężko mi to oceniać, ponieważ czytałam tylko tą część i być może we wcześniejszych było to bardziej rozwinięte. Intryga, która byłą głównym elementem fabuły była niezła, ale to nic nowego, mnie osobiście nie powaliła. Ciężko było się domyślić kto jest zabójcą, ale dociekliwy czytelnik - taki jak ja - odgadnie kto zabija i to bardzo szybko. Sto stron przed końcem, irytowało mnie, że główna bohaterka nie połączyła faktów.

Muszę przyznać, że autorka wie, jak budować napięcie. Trzyma czytelnika w niepewności. Nic nie dzieje się za szybko, ani za wolno. Żadna scena nie jest wymuszona. Zbrodnie, postępowanie zabójcy, dochodzenie i intrygi - to wszystko było dopracowane.

Czasami, przy opisach zwłok, a właściwie w większości były to tylko głowy, choć nie były wybitnie szczegółowe czy drastycznie, pojawił się leciutki dreszczyk, jednak dla zahartowanych osób, które czytają horrory (mimo, że lubię Kinga i te sprawy - nie czytam horrorów bardzo często, na mojej półce są to chyba tylko cztery pozycje, w tym Carrie, której bliżej do fantasy niż to horroru, czy nawet thrillera).

Połączenie kryminału i elementów thrillera psychologicznego. Przyjemne, aczkolwiek nie specjalnie mnie powaliła, oczekiwałam czegoś więcej. Trochę się zawiodłam, ale nie żałuję, że ją przeczytałam. Może kiedyś przeczytam coś Kavy, choćby z ciekawości. Polecam, ponieważ może się spodobać (lub nie) właśnie Tobie.

niedziela, 23 listopada 2014

William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze.



Z racji, że seria ilustrowana u wydawnictwa MG cieszy się zainteresowaniem, została wydana nowa książka w tej serii. Tym razem jest to "William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze". Na pierwszy rzut oka nie jest to nic godnego uwagi, a tym bardziej kupienia. Ja za to Was zaskoczę i powiem: Nie prawda, warto na to wydać pieniądze. Zapraszam na moje argumenty.

Uwielbiam Szekspira, nie będę chyba oryginalna, jeżeli powiem, że moim ulubionym dramatem jest "Romeo i Julia", ale bynajmniej "Hamlet" oraz "Makbet" nie są gorsze. To samo mogę powiedzieć o innych jego dziełach. Kiedy czytałam jego dramaty, zauważyłam mnóstwo mądrości. Chcąc to wszystko zaznaczyć, musiałabym obkleić wszystko, co mijało się z celem. Z odsieczą przyszło wydawnictwo MG i wydało wybór cytatów.

Cytaty są wydrukowane bardzo przejrzyście. Nie zlewają się i łatwo się je czyta. Są w pewnych odstępach, więc na stronie mieści się ok. czterech zależnie, jak długie są te cytaty, dlatego książka wydaje się być dosyć gruba. Ogólnie zawartość jest przyjemna, nie wspominając o treści, która jest niekwestionowanie genialna. Z racji, że jest to wydanie ilustrowane, niewłaściwym by było nie wspomnieć o ilustracjach. Wydaje mi się, że każda z nich nawiązywała do któregoś z cytatów na poprzedniej stronie. Cieszą oko i urozmaicają książkę.

Cytaty są pogrupowane, że się tak wyrażę. Przypisane są do określonych kategorii, więc jeżeli ktoś chciałby "rzucić cytatem", aby się popisać, łatwo znalazłby jakiś odpowiedni cytat.

Nie oszukujmy się, jesteśmy wzrokowcami i w pierwszej kolejności zwracamy uwagę na książkę z ładną i wyróżniającą się okładką. W tym przypadku jest to portret Szekspira, który pośród innych książek w księgarni rzuca się w oczy i przyciąga wzrok. Pięknie wygląda także na półce. Ma różowy grzbiet (na szczęście ten róż jest bardziej pudrowy) i cieszy oko. Bardzo często będę po nią sięgać.

Żaden cytat nie znalazł się tam przypadkowo. Każdy jest po coś. Wnosi coś do życia, może nawet zmienia perspektywy. Są zawsze aktualne i warto jest mieć tę pozycję w domu.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu MG

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdroża



Sophie i Władka łączy wielka miłość. Kiedy biorą ślub, nie dane jest im długo się sobą nacieszyć. Pewnego dnia, Władek dostaje wezwanie na ćwiczenia wojskowe, ale Sophie wie, że to nie są ćwiczenia. Wojna rozdziela ich na wiele lat. Czy ich miłość przetrwa próbę czasu? Czy Sophie będzie czekała ? Czy Władek wróci?







Sięgnęłam po tę książkę z wielkim entuzjazmem. Opis fabuły był naprawdę obiecujący, uwielbiam takie historie. Wojna + miłość, tego chyba nie można zepsuć. Wiedziałam, że będzie to co najmniej dobre.

Fabuła była trochę inna, niż to sobie wyobrażałam, ale nie jest to wcale wada. W niektórych momentach, łza zakręciła się w oku. Jest mnóstwo kompletnie nieprzewidzianych zdarzeń i zwrotów akcji. Wiele razy myślałam, że to koniec, aż tu nagle BUM i tak dalej, przez większą część książki.

Bohaterowie byli bardzo przyjemni, rzeczywiści, prawdziwi. Przeżywałam z nimi smutki, wściekłości i radości, czułam dziwną więź. Sophie to dziewczyna, która musiała być dzielna, którą wojna do tego zmusiła. Mimo młodego wieku jest zaradna i silna. Daje radę, choć nie wielu by się to udało w jej sytuacji, zresztą większości ludzi na wojnie nie dawała rady.

Władek, choć był jednym z głównych bohaterów, nie występował często. Z racji, że dostał wezwanie do wojska, jedyne o nim wieści mieliśmy tylko z listów, których nie było zbyt wiele lub pogłosek usłyszanych przez Sophie. Chyba jest to jedyna wada, ponieważ na pewno autorka mogła wpleść parę rozdziałów o życiu Władka na wojnie.

Autorka ma bardzo fajny styl pisania. Szybko się czyta, bardzo przyjemnie. Miło spędziłam czas. Było wiele wzruszeń, radości i smutków. Bardzo miło wspominam tę książkę i być może jeszcze wrócę do niej. Bardzo ją polecam, na prawdę warto.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MUZA

wtorek, 11 listopada 2014

Lista Jonqueta



Yvon Pierre Jonquet jest samotnikiem. Nienawidzi ludzi i woli żyć samotnie. Przez lata zapamiętywał wszystkie krzywdy mu wyrządzone przez ludzi, aby w końcu się zemścić.

Kiedy w Dijon dochodzi do szeregu samobójstw, detektyw po przejściach Juan Poussin, dostrzega cieniutką nić łączącą te wszystkie śmierci.Czy bohaterom uda się wyplątać z zawiłej intrygi uplecionej z morderstw, zemsty, jawy i snu?


Dzisiaj przedstawiam Wam perełkę od wydawnictwa Novae Res. To mój pierwszy thriler psychologiczny, który wywarł na mnie nie małe wrażenie. Zobaczcie sami.

Pierwszym zaskoczeniem było to, że nigdzie - ani na stronie wydawnictwa, ani na innych stronach- nie znalazłam żadnych informacji o autorze. Nie wiem czy jest amerykaninem lub kimś innym, czy polakiem pod pseudonimem.

Autor (bo zakładam, że to mężczyzna, a nie kobieta pod pseudonimem) z głównym bohaterem zrobił coś nie zwykłego. Ze zwykłego samotnika stroniącego od ludzi, w miarę trwania historii prawie niezauważalnie stwarza obraz psychopaty. Dopiero pod koniec uświadamiamy sobie jak bardzo Yvon się zmienił. Juan Poussin jest bardzo bystrym detektywem. Nikt by nie powiązał tych wszystkich śmierci i zamknięto by sprawę bardzo szybko, uczepiając się tego, co widać na pierwszy rzut oka. Jest bardzo interesującą postacią i tak jak Yvon jest przebiegły. Do innych bohaterów autor przyłożył się mniej, ale mimo to wszyscy byli przyjemni i bynajmniej nie "papierowi".

Czytało się bardzo przyjemnie i nie sądzę, aby był to debiut, ale nigdy nic nie wiadomo. Przecież "Czas żniw", który recenzowałam ostatnio na blogu jest debiutem, a także wcale nie wygląda.

Fabuła jest bardzo ciekawa. Autor buduje napięcie, nie pozwalając czytelnikowi oderwać się od książki. Nie nudziłam się i miło spędziłam czas z Yvonem (co mogłoby wydać się dziwne, gdyby istniała on na prawdę) i Juanem.

Trochę kryminału zabarwionego powieścią psychologiczną z lekką dozą ironii. Polecam ją czytelnikom w każdym wieku. Nie jest ona bezmyślna, a tym bardziej lekka (dosłownie i w przenośni). Bardzo dobre rozwiązanie, kiedy przyjdzie chęć na coś ambitnego.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Novae Res!

poniedziałek, 10 listopada 2014

Czas żniw




Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha. Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.


Sajon. Nie ma bezpieczniejszego miejsca - w tej kwestii bym polemizowała.


Ta powieść była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Zapewne większość z Was już o niej słyszała i muszę przyznać, że ta książka zasługuje na szum. Nie mogę uwierzyć, że to naprawdę debiut! Nie wiem jak Samantha Shannon to osiągnęła, ale żadna pisarka z kilkupowieściowym stażem by się nie powstydziła. Miara światowego bestsellera.

Uwielbiam zakończenia. Niekiedy jest to najlepszy moment w powieści. Nie mogę się doczekać jak to się skończy. Jednak w tym przypadku mimo, że finał był pełen napięcia, fenomenalny to niechętnie kończyłam tę książkę. Czuję niedosyt i koniecznie muszę mieć kolejną część. Jeżeli cała seria utrzyma ten poziom ma szansę podbić wszelkie listy popularności.

Na pierwszy rzut oka to lekka książka dla nastolatek, nie skłaniająca do myślenia. Poniekąd to prawda, ale autorka ukazuje nam tu wiele wartości. To, że jeżeli się nie poddamy osiągniemy cel, że jeżeli uwierzymy w siebie jesteśmy w stanie zrobić wszystko etc.

Paige - główna bohaterka jest silna, wie czego chce. Jest śniącym wędrowcem, czyli umie poruszać się po zaświatach, wchodzić w senny krajobraz innych. Jej umiejętność jest rzadkością, przez co jest w niebezpieczeństwie. Kiedy trafia do Oksfordu wszystko się zmienia. Trafia pod opiekę Naczelnika, małżonka krwi. Otrzymuje swój numer, zamiast imienia i jest zmuszona robić to, co jej każą.

Od początku wiele się dzieje, akcja pędzi przez cały czas. Autorka trzyma Czytelnika w napięciu, przez co nie można się oderwać. 500-stronicowa powieść zleciała mi jak 100-stronicowa. Chcę więcej.

Autorka pisze językiem zrozumiałym dla każdego, szybko się czyta. Bohaterzy są jakby żywi, natychmiast utożsamiłam się z Paige. Moim ulubionym bohaterem był Nick, chociaż był postacią drugoplanową, jeżeli nie epizodyczną.

Bardzo przyjemnie spędziłam przy tej powieści czas i bardzo Was do niej zachęcam. Spojler: uzależnia!
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu SQN!

niedziela, 9 listopada 2014

Cierpienie młodego Wertera

Weter prowadzi względnie spokojne życiu z wyjątkiem kilku romantycznych uniesień, przed którymi uciekł na wieś. Wszystko byłoby sielsko i anielsko, gdyby nie Lotta i jej narzeczony. Od momentu, kiedy Weter spotkał Lottę, wszystko się wali.


Książeczka o bardzo małej objętości, która wizualnie nie zdradza swojej głębokiej treści. Jest to lektura do szkoły średniej, jednak ja przeczytałam to sama z siebie i nie żałuję. Na tych kilkudziesięciu stronach, autor umieścił tyle treści, że niewielu się to udaje.
Jeżeli chodzi o styl pisania wiadomo, że jest on troszkę przestarzały, ale sama książka nie jest zbyt młoda, więc nie jest to wada. Wręcz przeciwnie. Przemyślenia Wertera są opisane bardzo kwieciście. Osobiście bardzo lubię lektury szkolne, ale tylko kiedy czytam je z własnej woli, ponieważ gdy jestem zmuszona coś przeczytać, cała radość się ulatnia.
Postaci są bardzo przyjemni. Werter jest... cudowny. Lotta jest okrutna, ponieważ powinna inaczej, delikatniej potraktować Wertera, ale wiadomo, że gdyby była inna, książka nie miałaby swojego charakteru, a tym bardziej takiego zakończenia. Albert był przyjemny, choć nie zrobił na mnie wrażenia. Werter, Lotta i Albert. Trójkąt miłosny. Wiem, że wielu ludzi jest uprzedzonych do książek z tym motywem, ale bądźcie spokojni, nie ma to nic wspólnego ze Zmierzchem czy inną młodzieżówką.
Zakończenie mnie rozbiło. Werter! Nie będę spojlerować, ale ci, którzy czytali wiedzą o czym mówię.
Powieść, a właściwie powiastka niesie ze sobą wiele wartości. Pozwala zrozumieć wiele spraw i spojrzeć na nie z innej perspektywy. Jest bardzo pouczająca i godna uwagi. Już ją czytaliście jako lekturę? Zrób to ponownie bez przymusu. Nie czytaliście? Przeczytajcie! Na pewno można ją wypożyczyć w bibliotece, ale, że kosztuje w empiku około pięciu złotych to myślę, że warto mieć i swój egzemplarz. Ja na pewno będę do niej wracać.

piątek, 7 listopada 2014

Okna

Książka o... szpitalu psychiatrycznym, a dokładniej o osobach się tam znajdujących. Krzesła stające się obiektem kultów religijny i głosy Boga pochodzące z zęba - to brzmi jak coś rodem  kiepskiej książki fantasy, ale w tym szpitalu nie jest to nic nadzwyczajnego. A w oknach są kraty - jesteś gotowy dowiedzieć się co skrywają ?

Książka bynajmniej nie infantylna, mimo moim oczekiwaniom o lekko filozoficznej, była dosyć... frywolna, że się tak wyrażę. Ciężko odróżnić rzeczywistość od wyobrażeń bohaterów. Nie wiem nawet kim był właściwie główny bohater. Lekarze i pielęgniarki o dziwo, też nie byli całkiem normalni, a na pewno nie wykwalifikowani do leczenia innych niespełna rozumu.

Przedwczoraj zaczęłam ją czytać, wczoraj ją skończyłam. To znaczy tylko jedno - styl pisania autorki, jest bardzo przyjemny. Szybko się czyta, choć może to też zasługa tego, że rozdziały, które mają maksymalnie pięć stron oddzielone są pustą kartką.  Czytałam ją z przyjemnością, ale nie ze względu na fabułę, właściwie z tej książki nie wyniosłam nic wartościowego, ani nawet specjalnej fabuły. Styl pisania tylko zapadł mi w pamięć. Jeżeli inna powieść tej autorki będzie miała lepszą fabułę, ma szansę na wysokie miejsca w randze najlepszych polskich książki.
Nie jest to wyczerpująca recenzja, wiem. Ale nie wiem co o niej sądzić. Czytało się miło, ale nie ze względu na fabułę. Nie nudziłam się, ale i nie wyniosłam z niej nic. Kompletnie nic, a czegoś dowiedziałam się nawet ze Zmierzchu. Ocenę pozostawiam Wam, ale sięgnijcie po nią. Może to być interesujące doświadczenie.
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwo Akurat

poniedziałek, 3 listopada 2014

Istota zła (Blank slate)




Zen w kraju Amata pod rządami kraju Garei wsławił się jako nieprzeciętnie brutalny przestępca. Ma jeden cel w życiu: być wolnym. Robi tylko to, na co ma ochotę, aż pewnego dnia dowiaduje się, że jego wolność jest tylko pozorem. Od tej chwili, Zen wyrusza, aby poznać swoją przeszłość i zniszczyć to, co ma nad nim władzę...

Jeżeli opis Was nie zachęcił, to jest to moja wina. Jak zapewne to zauważyliście samodzielne opisy piszę dopiero od kilku recenzji. Ale zapewniam Was, chcecie ją przeczytać.

Manga, którą zilustrowała i napisała Aya Kanno jest najlepszą, jaką kiedykolwiek czytałam. Jest praktycznie idealna. Fabuła - świetna, trzymająca w napięciu z mnóstwem zwrotów akcji, zakończenie jest kompletnym zaskoczeniem, główny bohater - charakterny, rozwija się w miarę trwania mangi, niektóre jego kwestie są głębokie i dają do myślenia mimo, że jednak jest przestępcą. Jest bardzo fajnie narysowany, choć w życiu nie powiedziałabym, że może być zabójcą. Kreska - śliczna. Bardzo miła dla oka, zawsze wiadomo o co chodzi i obrazki nie mieszają się.

Wychwaliłam tę mangę, teraz czas na wady, a dokładniej dwie wady. Pierwsza, którą jestem w stanie jakoś wybaczyć, jest to, że było dużo kompletnie niepotrzebnych przekleństw. Naprawdę, nie przeszkadzałoby mi to, gdyby było bardziej na miejscu i rzeczywiście podkreślało napiętą sytuację, co w tym przypadku było kompletnie niepotrzebne, ponieważ takie samo ( a może nawet lepsze) napięcie pozostało by zbudowane bez tego. Mimo, że manga kręciła się wokół półświatku przestępczości, przekleństwa tam nie pasowały. Nie było jakichś przerażających wiązanek, raczej czasami (nie na każdym kroku, bez obaw) zostało wtrącone coś na "k", ale jak napomknęłam mogę wybaczyć to nieprzemyślenie. Druga wada, której nie wybaczę jest to, że jest to jednotomówka! Nie zgadzam się z tym, ponieważ jest to moja ulubiona manga, jestem zdruzgotana, że ma tylko jedną część. Jedynym tego plusem jest to, że manga ma ok. 400 (może więcej, nie jestem pewna), a nie 150, jak większość mang jakiejś serii.

Na koniec napomknę, że obwoluta także zachęca. Bardzo ją polecam, może pokochacie Zena, tak jak ja.


sobota, 1 listopada 2014

Republika piratów



Tej książki stanowczo nie mogłam się doczekać. Jest ona pierwszym owocem mojej współpracy z wydawnictwem SQN i dostałam tę książkę razem z "Czasem żniw" jako niespodziankę. Nie mogłam się zdecydować na jedną z pośród oferty tego wydawnictwa, więc Pan z działu promocji sam zdecydował trafiając w moje gusta. No, ale do rzeczy. Odkąd obejrzałam wszystkie części "Piratów z Karaibów" bardzo upodobałam sobie piratów. Wiem, trochę dziecinnie, ale tak było. Chyba wszyscy także znamy Czarnobrodego czy Avery`ego, a w tej książce możecie przeczytać o ich prawdziwych losach. Przedstawiono także bardzo ciężki żywot marynarzy i chyba nigdy nie podejrzewałabym, że mogli być tak okrutnie traktowani. Napis na obwolucie głosi: "Rzeczywistość barwniejsza niż fikcja" i bynajmniej nie mija się to z prawdą.

Chciałabym zwrócić uwagę na sposób wydania. Książka zapakowana jest w folię, więc kiedy ją odpakujemy czeka nas zaskoczenie. Byłam zdumiona, że ta książka ma obwolutę, ponieważ w życiu bym tego nie podejrzewała. Pod obwolutą absolutne minimum i jeśli zobaczyłabym w księgarni taką książkę: W grubej okładce, cała czarna z białą czachą bez wątpienia bym ją kupiła. W ciemno. Nie wiedząc kto ją napisała i o czym jest. Może niektórzy się z tym nie zgodzą, ale myślę, że wiele ludzi owszem.

Przejdźmy do wnętrza, bo właściwie to jest najbardziej istotne. Mimo, że świetnie się bawiłam czytając ją, ma swoje wady. Niekiedy czułam się, jakbym czytała podręcznik do historii. Było mnóstwo suchych faktów i dat, więc miejscami wpadałam w znużenie. Czyta się ją dosyć długo, ale to nie musi być wada, ponieważ zdecydowanie przeważają momenty, gdzie moje zaciekawienie sięgało zenitu i nie mogłam się oderwać.

Miałam wygórowane oczekiwania co do tej książki, więc pewnie przez to nie zwaliła mnie z nóg. Zaciekawienie? Owszem. Niemożność oderwania się? Czasami. Znużenie? Niestety, chwilami.

Zrobiłam zdjęcie obwoluty, oraz okładki, która się pod nią kryje. Treści zawarte w tej książce są bardzo cenne, bo przecież większość ludzi zna piratów tylko z bajek Disney`a. Przeczytajcie i oceńcie sami czy wolicie rzeczywistość, czy fikcje. Ja stawiam na rzeczywistość. A ty?
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu SQN!

czwartek, 30 października 2014

Korea Północna. Tajna misja w kraju wielkiego blefu.



John Sweeney - wybitny amerykański reporter wyrusza do Korei pod przykrywką, aby "zwąchać" parę spraw, a potem pisze o tym książkę, która została wydana mimo wielu protestom. I oto jest. Cała prawda o Korei Północnej.

Wiedziałam, że nie jest tam różowo, ponieważ trochę już wcześniej o tym poszperałam, ale nie wiedziałam, że dowiem się czegoś takiego. Wielce kontrowersyjny temat kraj, o którym nikt nie jest pewien niczego zostaje zdemaskowany, a przynajmniej część prawdy ujrzała światło dzienne, ponieważ kto wie ile jeszcze tajemnic zostało nie rozwiązanych i nigdy się to nie stanie. Sięgając po nią byłam bardzo zaintrygowana. Pierwszy rozdział, czyli wprowadzenie do tego jak to się stało, że się tam znalazł etc. był bardzo nudny. Myślałam, że zasnę! Na szczęście następne strony wypadły dużo lepiej. Momentami wszystko było zbyt skomplikowane, więc nie zasiadajcie do tej książki szukając czegoś lekkiego, choć nie sądzę, aby ktokolwiek mógł tak pomyśleć o tej książce.

Fabuła... można to nazwać fabułą? Może inaczej: Zdarzenia opisane w tej lekturze są niekiedy barwniejsze niż fikcja, choć nie jest to wesołe, raczej przygnębiające i straszne. Po skończeniu jej, nie mogłam spać przez całą noc. Skłania do refleksji i zastanowienia się jak dobrze jest w Polsce.

Jest to 400 stron opisanej okropnej rzeczywistości, choć wizualnie nic nie wskazuje na aż tyle. Czyta się dosyć wolno, ale coś takiego nie da się czytać szybko z powodu zwykłych ludzkich uczuć. Było dużo tamtejszej polityki, ale wszystko zawsze kończyło się odbiciem na obywatelach, których jest mi po prostu żal. Myślałam wcześniej, że takie rzeczy to nie w tych czasach, ale myliłam się i tutaj ujawniła się moja ograniczona wiedza, z czego nie jestem dumna.

W każdym razie, nie będę Was zanudzać moimi przemyśleniami, bo będziecie mieć własne, o ile oczywiście sięgniecie po tę książkę Piszę trochę, jakby wywołało to u mnie niesamowite emocje, ale jest to raczej umiarkowane. Są przemyślenia i współczucie, ale nie mam książkowego kaca, ani nie zamierzam się nad nią rozwodzić przez kolejne dni.

Poruszająca i kontrowersyjna. Prawda ujrzała światło dzienne. Czy ty też chcesz ją poznać?
Za możliwość przecytania tej książki dziękuję wydawnictwu MUZA

niedziela, 26 października 2014

Uczeń Czarnoksiężnika



Gran Teatre del Liceu to jeden z największych teatrów operowych na świecie. W trakcie sylwestrowego seansu "Nowy Rok z Rossinim" jego scena staje w płomieniach, a w pożarze giną dyrygent i wiolonczelista. Czy to wypadek, czy może ktoś jest odpowiedzialny za tak tragiczny koniec jednego z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń muzycznych w roku? Tę zagadkę postanawia rozwikłać dawny uczeń jednego ze zmarłych tragicznie muzyków, któremu wiele lat temu wiolonczelista złożył pewną nietypową obietnicę...




Bardzo sympatyczna książka. Tym razem od Novae Res dostałam coś dłuższego, bo 252 strony to już ilość, w której można coś konkretnego zawrzeć.

To nazwisko tak jakby znajome, prawda? Ale, to chyba nie była Aleksandra. Hm... W każdym razie bez względu na wszystko nie było to na poziomie pani Joanny i gatunek literacki inny. Jest to powieść przygodowa, choć wydawać by się mogło, że z elementami fantasy, jednak jest to mylne wrażenie.

Fabuła jest bardzo ciekawa, niestety momentami się nudziłam. Niekiedy było zbyt dużo fachowych muzycznych terminów, niektóre były wyjaśnione w przypisach, ale po kilku stronach czytelnik już nie pamięta takich szczegółów, które i tak kompletnie nic nie wnoszą do fabuły, jednak do kontekstu zdania dużo co nie podobało mi się. Czasami gubiłam się, przez kilka sprzeczności. Akcja jest czasami bardziej, czasami mniej przewidywalna. Ale najlepsze w całej książce była końcówka. Mamy tu do czynienia z tajemnicami i młodym detektywem. Zagadki były przemyślane, właściwie cała książka taka była. Kilka wybitnych umysłów tworzyło coś naprawdę niesamowitego.

Mimo, że czasami było zbyt mozolnie język był przystępny pomijając te terminy muzyczne. Dosyć zrozumiałe Widać potencjał.

Naprawdę, to chyba najlepsza książka tego wydawnictwa, którą przeczytałam do tej pory, mam nadzieję, że nie ostatnia.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwo Novae Res


sobota, 25 października 2014

TAEI.Nieznane lądy [przedpremierowo]



„Kiedy odwiedzają cię goście, otwórz dla nich swój dom i serce”.



Tak myślą i czują mieszkańcy Taei od pokoleń. Z otwartymi ramionami witają przybyszów z dalekiego kraju, Esenii. Okazuje się, że goście przybywają po to, by niszczyć, gwałcić i zabijać. Czas zatem zmienić zasady, wyzbyć się skrupułów i zapomnieć o litości. Czas zaprosić ich do tańca z ogniem. Wbić ostrze w samo serce, a wino zastąpić trucizną. Czas ich zniszczyć, by kiedyś znów nauczyć się kochać.




Kolejna króciutka książeczka od wydawnictwa Novae Res, które mam wrażenie, że się poprawia jeżeli chodzi o jakość książek. Dostałam do recenzji przedpremierowo książkę jeszcze przed korektą i ostatecznym uszlachetnieniem okładki. Mimo to, nie zauważyłam dużo błędów, raptem kilka pauz, kropek. Okładka też jest dosyć fajna już teraz.

Od początku zapachniało mi Pocahontas i chyba właśnie tym była inspirowana ta książka. Właściwie gdyby nie pewien znaczący szczegół jeżeli chodzi o głównego bohatera - Mateusza lub Matei jak wołali na niego na wyspie - który odkrywamy dopiero pod koniec byłaby to czysta, bardziej brutalna historia Pocahontas. Opisy, które mogłyby być przerażające nie były takimi, ale nie sądzę, że jest to wada, gdyż nie taki był zamysł na tę historię, Jest to mieszanka przygodówki z fantastyką.

Fabuła jest dosyć ciekawa, ale wiele rzeczy działo się za szybko. Dopiero po tej książce dowiedziałam się, że można wziąć ślub po kilku dniach znajomości mimo, że przez pół tego czasu byłeś nieprzytomny, a na dodatek jesteś najeźdźcem, którego ludzie wymordowali pół wyspy i w tym rodzinę panny młodej. Mam nadzieję, że nie spojleruje, ale musiałam o tym wspomnieć. Jest to naprawdę wzruszająca historia i w niektórych momentach czytelnik mógłby płakać jak bóbr, gdyby autorka włożyła trochę więcej wysiłku w te momenty.

Widać talent pisarza, który jeszcze musi nad szlifować. Niektóre fragmenty były naprawdę dobre, ale w innych zostały popełnione błędy typowe dla debiutantów. Mimo wszystko czyta się szybko, język jest prosty i zrozumiały.

Bohaterowie byli dosyć barwni. Gdyby jeszcze chwilę nad nimi popracować zapewne byłoby lepiej, ale widać potencjał. Wygląd nie był dogłębnie opisany, raptem parę spostrzeżeń innych postaci, których nie można zaliczyć do opisu. Niektórzy się troszeczkę rozwijali, a inni wcale. Czarne charaktery nie były tak złe jak bym tego oczekiwała,ale nie zraziło mnie to mimo wszystko.

Dialogi nie są wybitne, raptem normalne. Fabuła dosyć ciekawa, aczkolwiek nie dopracowana, tak jak bohaterowie. Wzruszające momenty za mało wzruszające. Mimo tych wszystkich wad czytało się dosyć przyjemnie. Wszystko można zwalić na brak doświadczenia autorki, zobaczymy co będzie dalej. Czytałam o wiele gorsze książki tego wydawnictwa, więc nie jest najgorzej. Mogę zachęcić czytelników w każdym wieku do tej książki. Może nie dla całkiem małych dzieci, które dopiero uczą się czytać, ale może się spodobać lub nie każdemu.
Za możliwość zrecenzowana tej książki przedpremierowo dziękuję wydawnictwu Novae Res


wtorek, 21 października 2014

Donten ni warau 1 - Śmiech w chmurach 1



Epoka Meiji to czas zaskakujących zmian. W celu oświecenia kulturowego został wprowadzony dekret zakazujący noszenia mieczy Na środku największego w Japonii jeziora Biwa trzej bracia ze Świątyni Chmur, poświęconej ujarzmieniu wężowego demona Orochiego, zostaną uwikłani w wielką bitwę.

Śmiech w chmurach 1 (jap. Donten ni warau) to manga z gatunku zagadki/tajemnice itp. Niestety w pierwszym tomie mało jest głównej fabuły, ponieważ zawarte są w nim także dwa rozdziały opowieści związane z trzema braćmi, która dzieje się 600 lat przed głównymi wydarzeniami, jednak w następnych tomach ma już tego nie być, więc nie ma strachu. Sama opowieść o tytule "Ulotny śmiech" jest raczej atutem i jestem ciekawa jej kontynuacji, choć w następnych tomach lepiej by było gdyby był tylko jeden jej rozdział. Manga jest zalecana dla nastolatków od 16 lat, ale jest to bardzo na wyrost i nie wiem kto coś takiego wymyślił. Moim zdaniem to nadaje się nawet dla sześciolatków. Tego nigdy nie zrozumiem. Nie ma tam ani jednego obrazka, ani nawet przekleństwa, które nie nadawałoby się dla oczu małego dziecka.

Fabuła jest dosyć ciekawa dużo się dzieje, ale bez trudu można się połapać. Wszystko jest po kolei i nawet jeżeli postaci nie są narysowane w danym okienku to wiadomo kto co mówi.

Chyba nie muszę wspominać, że mangi czyta się od prawej do lewej? Tak tylko przypominam, ale jeżeli nawet nie mieliście nigdy styczności z mangami szybko się przestawicie, więc nie jest to problemem. Tylko proszę mi nigdy nie mówić, że manga to coś jak komiks. Są bardzo istotne różnice jak np. kolor obrazków, które są czarno-białe, a nie kolorowe jak w przypadku komiksów.

Karakarakemuri ma się czym pochwalić. Ma bardzo schludną i przyzwoitą kreskę. Wszystko jest narysowane przejrzyście i nawet realnie. Emocje na twarzach bohaterów są adekwatne, nawet rysunki postaci w ruchu wypadły nieźle.Najgorsze są rysunki jeden na drugim, więc bądźcie spokojni, na pewno będziecie zadowoleni.

Ostrzegam, że jeżeli sięgniecie po tę część, nie będziecie mogli powstrzymać się od kupna następnej części, ponieważ główna fabuła kończy się w takim momencie, że po prostu nie będziecie mieli wyjścia.

Niektóre sceny były prawie wymuszone. Bohater sobie siedzi, aż nagle go oświeca. Biegnie do sprawcy, a potem ten zmienia się w istotę o którą podejrzewał ją wspomniany bohater. Cała sytuacja dzieje się w kilku obrazkach. Była to chyba jedna czy dwie takie sceny, więc nie było to zanadto irytujące i nie przeszkadzało mi zbyt.

Mam wydanie od Waneko, które bardzo mi się podoba. Jest obwoluta, która nie przeszkadza w czasie czytania, a i okładka jest nie najgorsza Pod obwolutą jest mały dodatek i kilka śmiesznych uwag autora.

Bardzo mi się podobała, polecam każdemu niezależnie od wieku co wyjaśniłam powyżej, na pewno kupię następną część. Nie było zbyt dużo wad oprócz jedne, więc jestem bardo zadowolona.

poniedziałek, 20 października 2014

Stosik, czyli plany czytelnicze

Witam! Zaniedbałam stosiki i to poważnie, bo nie chcę się chwalić, że od kwietnia był tylko jeden, ale to się zmieni. Dzisiaj przychodzę do was z planami czytelniczymi. Postanowiłam zrobić ten post, ponieważ przyszła do mnie dzisiaj przesyłka z wydawnictw. Wspominałam, że nawiązałam współpracę z wydawnictwem SQN? Stosik zawiera książki (i nie tylko), które kupiłam sama, dostałam w prezencie lub od wydawnictwa, wygrałam w konkursie książkowym.
Na samej górze mam dla Was niespodziankę. Rozszerzam działalność bloga do recenzowana mang! Od dłuższego czasu interesuję się anime i mangą, więc pomyślałam: Czemu nie? Zrecenzuję dla Was mangi:
  • Śmiech w chmurach
  • Niepamięć panny zmierzch
Ale oczywiście nie może zabraknąć głównego tematu mojego bloga, czyli książek. Tym razem jest ich dosyć dużo i nie wiem jak się z tym wyrobię między nauką, ale pożyjemy - zobaczymy. Od dołu:
Anna Kozak - Okna
Nie wiem za bardzo jak określić gatunek tej książki. Może coś filozoficznego? Nie wiem, możecie sprawdzić na internecie lub poczekać na recenzję :)
Samantha Shannon - Czas Żniw
Tej książki chyba nie trzeba Wam przedstawiać, prawda? Na pewno wielu z Was o niej słyszało, a teraz ja zobaczę, czy wszystkie pozytywne recenzje są warte tej powieści. Książka to coś chyba z fantastyki od wydawnictwa SQN
Colin Woodard - Republika Piratów
Choć jeszcze jej nie zaczęłam czytać, samo wydanie było dla mnie zaskoczeniem zaraz po odpakowaniu i nie chodzi mi tu tylko o kopertę. Jest to prawdziwa historia słynnych piratów, a że ja bardzo lubię piratów nie posiadam się z radości, że ją dostałam od wydawnictwa SQN
James Lest - Lista Jonqueta
Kryminał? Thriler? Obyczajówka? Nie jestem w stanie tego określić, ale spokojnie - wszystkiego się dowiem dzięki wydawnictwo Novae Res
Aleksandra Chmielewska - Uczeń Czarnoksiężnika
Nazwisko znajome, ale to imię się nie zgadza, prawda? No cóż, zobaczymy. Okładka na pewno zachęca dzięki wydawnictwu Novae Res.
P.D.Baccalario - Prawdziwa historia kapitana Haka
Kapitan Hak - Piotruś Pan? O nie, nie. Nie tym razem. Kolejna książka z historią prawdziwą z piratami w roli głównej.
Krwawe powroty 
Nie piszę autorów, ponieważ nawet nie wiem ilu ich jest. Ta książka to zbiór opowiadań grozy różnych znanych i mniej autorów. Okładka jest przerażająca,ale... intrygująca.
Alex Kava - Zło konieczna
To nawisko chyba coś Wam mówi, prawda? Ta książka to debiut Kavy na mojej półce Wiem, aż wstyd, ale nigdy wcześniej nic tego pana nie czytałam i właśnie to nadrobię.
Antonio Hill - Lato martwych zabawek
Kryminał ze wspaniałą okładką i tajemniczym tytułem. Liczę na wspaniałe wrażenia.
Nerea Riesco - Słoń z kości słoniowej
Cegiełka o trzech pokoleniach? Ciekawe, bardzo ciekawe.
Karen Marie Moning - Mroczne szaleństwo
Wreszcie coś dla młodzieży. Fantastyka. Z opisu wynika, że to o elfach, ale bynajmniej nie zbyt miłych.
Bolesław Prus - Lalka
Nie, nie przerabiam teraz tego w szkole. Kupiłam, bo poleciła mi koleżanka, a że i tak mnie nie ominie jej czytanie, to pomyślałam, czemu by nie przeczytać jej bez przymusu? I oto jest, znalazła miejsce w moim stosiku.
Jo Nesbo - Czerwone gardło
Lubię kryminały, a nie czytałam nic Nesbo? Wstyd! Wstyd i hańba!
Stephen King - Miasteczko salem
Bez Kinga nie mogło się obejść Dostałam tę książkę w prezencie od siostry i już nie kogę się doczekać, aby ją przeczytać.
Stephen King - Cmętaż zwierząt
Kolejny horror, z którego tytułu napisaniem mam problem, więc jeżeli są błędy (chodzi mi o to, że coś jest nie tak jak na okładce) to musicie mi wybaczyć
Ashton Lee - Wiśniowy Klub Książki
Dla odmiany coś obyczajowego. Odskocznia.
Korea Północna. Tajna misja w kraju wielkiego blefu
Książka kontrowersyjna od wydawnictwa Muza. Prawdziwe życie Korei Północnej wyszły na światło dzienne.
Maciej Maciejewski - W piekle lepiej być nikim
Polski kryminał. Zobaczymy.
To już koniec mojego pokaźnego stosiku. Oczekujcie recenzji!








środa, 15 października 2014

The Name Game Book Tag



Ostatnio naszło mnie na tagi, a że naszło mnie.. nie macie wyjścia. Będzie szybciutko, nie będę Was męczyła. Dzisiaj przychodzę do Was z bardzo prostym tagiem. Do liter mojego imienia (Paulina) dodaję tytuły książek, których tytuły także zaczynają się na konkretną literę, a jaśniej nie umiem wytłumaczyć, więc sami zobaczycie:

P

Mam kilka książek, których tytuły zaczynają się na tę literę, ale nie mogło zabraknąć "Parabellum"
A
Alicja w krainie zombie to typowa młodzieżówka z wątkiem miłosnym i tego typu bzdetami. Mimo to, zombie dodaje świeżości tej książce, a sama powieść mi się podobała.


U

Tutaj miałam problem, bo nic nie przychodziło mi do głowy i właśnie dlatego wstawiam bajkę, która mimo wszystko jest książką, którą na pewno znacie. Bo kto nie kocha "Ulicy Sezamkowej"?


L

"Larista" książka, dzięki której zaczęłam wierzyć w polskich autorów


I

Drugi tom "Pięknych istot", który jest lepszy od 1 części


N

"Niezgodna" porównywana do "Igrzysk śmierci", czego kompletnie nie rozumiem, bo "Igrzyska..." to katastrofa, a "Niezgodna" wręcz przeciwnie


A
Kolejna Alicja, jednak tym razem bardziej znana "Alicja w krainie czarów: Po drugiej stronie lustra" nie mówię tu o cieniutkich książeczkach dla dzieci, tylko o dosyć długiej cegiełce, jaką jest ta powieść w rzeczywistości