To książka na jeden chaps, lekka, a przy tym skłaniająca do refleksji. Przepełniona jest samotnością i swego rodzaju żalem. Powieść jest smutna, a jednocześnie przezabawna, wielokrotnie uśmiechałam się pod nosem. Przy ostatnich kilkudziesięciu stron łezka zakręciła mi się w oku. Ta historia jest tak prawdziwa, że smutna. Tyle tu pożegnań i utrat... Mimo to, zakończenie jest happy endem, nie mogło być inaczej. W przeciwnym razie autorka złamałaby mi serce.
Autorka ukazuje nam goryla, który rozumie, myśli, czuje i żyje rozpamiętując przeszłość i zastanawiając się nad przyszłością. Egzystencja Ivana nie jest usłana różami, bo kto chciałby mieszkać w handlowym cyrku nudząc się cały dzień? Nasz bohater jest nietuzinkowy, ma duszę artysty i koniec końców dzięki temu wszystko dobrze się kończy.Jest mu jeszcze trudniej, gdyż w młodości wyrwany ze środowiska wychowywany był przez ludzi jak normalne dziecko. Jest samotny, ale ma przyjaciół, w tym słonicę Silly, z którą źle się dzieje i psa Boba. Pewnego dnia do cyrku przyjeżdża małe słoniątko, Ruby. Jest urocza, wzbudza instynkty macierzyńskie. Ivan składa obietnicę, której może nie być w stanie dotrzymać, ale dąży do tego niestrudzenie. Czy to się uda? Czy Ivan odnajdzie siebie? Co się stanie z Ruby i resztą?
Bardzo zżyłam się z bohaterami, nie tylko z Ivanem, ale i innymi postaciami. Bardzo przeżywałam ich perypetie, niejednokrotnie pobudzałam emocje. Wspomniałam już o zwierzętach, ale nie mogę pominąć ludzi. Dwójka, dzięki którym wszystko się ułożyło. Julia i George to córka i ojciec. Nie żyje im się najlepiej, jak wywnioskowałam z dialogów zasłyszanych przez Ivana. George ciężko pracuje, co wieczór sprząta centrum handlowe, a Julia, która jest małą dziewczynką odrabia lekcje. Jest zżyta ze zwierzętami i rozumie Ivana, bo też jest artystką. George ryzykuje bardzo potrzebną pracę, aby pomóc źle traktowanym zwierzętom. Autorka całe szczęście nie zapomina o nich w połowie, jak to często bywa, ale wyjaśnia także jak im się to wszystko ułożyło.
Jest też Mark, który tym wszystkim kieruje. To on wraz z żoną Heleną wychowywał Ivana, ale kiedy Ivan urósł był zmuszony zamknąć go w klatce. Helena od niego odeszła i stał się zgorzkniały. Na pierwszy rzut oka nie było tego widać, ale jest dobrym człowiekiem. Pod koniec ujawnia odrobinę uczuć, aczkolwiek mimo wszystko nie polubiłam go. Czułam współczucie, ale dalekie jest to od sympatii. Myślę, że taki był zamysł autorki.
Książka ma około trzystu dwudziestu stron, ale czcionka jest naprawdę duża, a odstępy między akapitami jeszcze większe, więc jeżeli zamienić to w normalny układ to myślę, że odpadłoby kilkadziesiąt stron
Jest przez to przejrzyście, więc już najmłodsi mogą próbować swoich sił czytając tę książkę samodzielnie. Styl tekstu przyczynia się do błyskawicznego pochłaniania, ale lekki styl autorki i wciągająca, wzruszająca historia jeszcze bardziej. Realizm i naturalność wręcz powalają.
"Jedyny i niepowtarzalny Ivan" to opowieść dla dosłownie każdego. Piękna opowieść o poszukiwaniu samego siebie, ogromnej sile przyjaźni i rozwijania własnych pasji i talentów. Płynie z niej ogromna nauka, jest bardzo wartościowa. Kolejna pozycja do grona Wielkich Buków (już druga z rzędu od tego wydawnictwa).
9/10
Pamiętajcie: "Nigdy nie jest za późno aby stać się tym, kim mogłeś się stać"!
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu CzyTam
