Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ania z zielonego wzgórza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ania z zielonego wzgórza. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 kwietnia 2014

Ania z Zielonego Wzgórza - klasyka

Ania z Zielonego Wzgórza to pierwsza, a zarazem najsłynniejsza część cyklu.
W wyniku pomyłki lub zrządzenia losu sierota Ania Shirley trafia do domu Maryli i Mateusza Cuthbert na Zielonym Wzgórzu na Wyspie Księcia Edwarda. Dorasta, idzie do szkoły i co rusz wpada w tarapaty...

Tę książkę zna chyba każdy, a z pewnością wszyscy o niej słyszeli. Jest ona lekturą szkolną, jednak nie tym kierowałam się w mojej ocenie, gdyż czytać książek na siłę nie lubię. Całokształt powieść w mojej ocenie wypadł na prawdę blado. Fabuła byłaby ciekawa, ale do tego potrzebne jest jeszcze kilka szczegółów, które jak się okazuje są bardzo istotne.
Bohaterowie są nie dokładnie przedstawieni. Nie poznajemy ich do końca, gdy nie grają jakiejś znaczącej roli w wydarzeniach, a tak nie powinno być. Sama Ania bardzo mnie irytowała swoim zachowaniem. Tak wiem, o to chodziło autorce, aby była nieznośna, ale czytelnik nie powinien tego widzieć nawet, w każdym opisie.
Ania z Zielonego Wzgórza jest już klasyką, gdyż ma ponad sto lat. Czytało ją kilka pokoleń i odniosłam wrażenie, iż nadal cieszy się popularnością. Większości osób bardzo się podoba, ale ja jestem w tej mniejszości.
Konkretnie nie umiem powiedzieć co mi się nie podobało. Chyba chodzi o to, że książka jest po prostu zbyt dziecinna. Moim zdaniem pani Lucy zyskała popularność pisząc dziecinną historię. Całokształt mnie bardzo irytował, a w tym także sposób w jaki jest napisana. Nie jest to potoczny język. Nie jest także ciężki. Jest po prostu... irytujący. Nie spotkałam się jeszcze, aby jakaś książka tak na mnie podziałała, aż do teraz.Nie polecam.
A wy co o niej myślicie?