niedziela, 27 września 2015
Druga rocznica Redakcji Essentia!
Dwa lata temu zaczęło się od strony na facebooku. Był to niewielki projekt, nie wiadomo było czy coś z tego będzie. Jeszcze nie wiedziano nic na pewno i dopiero czekano na rozwój sytuacji. Po dwóch latach jest to internetowa redakcja, którą tworzy zespół ludzi. Redaktorzy, korektorzy i naczelni – tak to funkcjonuje. Recenzje, artykuły i konkursy na każdy temat.
Niedługo Redakcja Essentia obchodzi drugą rocznicę powstania. Rzesza ludzi pracuje na najwyższych obrotach. Będzie się działo. Dużo, bardzo dużo konkursów z różnorakimi nagrodami oraz wiele innych ciekawych wydarzeń. Redakcja do współpracy zaprosiła również różnego rodzaju firmy i księgarnie.
31 październik będzie dniem emocjonującym. Nie tylko dla ludzi współtworzących wydarzenie, ale i dla Was, dla których całe przedsięwzięcie powstało. Również „pracuję” w tej redakcji i będę organizowała jeden z konkursów. Będziecie?
Linki:
Fb: https://www.facebook.com/Redakcja-Essentia-574525655935039/timeline/
Strona internetowa: http://redakcja-essentia.blogspot.com/
piątek, 25 września 2015
Mocna, smutna i wymagająca, czyli "Uwięziona" Marcel Proust
W końcu na mojej półce znalazł się kultowy już Proust. W poszukiwaniu straconego czasu to absolutna klasyka, uznana za arcydzieło literatury. Cykl quasi-autobiograficzny Marcela Prousta. Wydawnictwo MG kontynuując wydawanie klasyków w odświeżonych wydaniach (w tym przypadku jest to jednocześnie wydanie na 100-lecie pierwszego wydania), kolejny raz świetnie się wywiązało z zadania. Mimo, że Uwięziona to piąty tom cyklu, ja czytałam ją jako pierwszą.
Marcel kocha Albertynę nad życie i przeraża go myśl o utraceniu ukochanej. Wie jednak, że ta do miłosnych uciech często wybiera kobiety, to też stara się ograniczyć takie kontakty. Podchody, niesnaski i intrygi - wszystko co zawiera ta 440 stronicowa książka.
Z każdym dniem wydawała mi się mniej ładna. Dodawało jej uroku jedynie pragnienie, jakie budziła w innych, kiedy dowiadując się o tym pragnieniu, zaczynałem na nowo cierpieć i chciałem im ją wydrzeć. Mogła mi sprawić ból; dać radość-nie. Jedynie samym cierpieniem trwało moje nudne przywiązanie.
Jest to w ogóle moje pierwsze spotkanie z twórczością Marcela Prousta. Ponadto pierwsze spotkanie z tym rodzajem literatury. Jeszcze nie spotkałam się z autobiografią, która napisana jest w taki sposób. Na pierwszy rzut oka widać dlaczego ta powieść uznawana jest za arcydzieło. Może osobiście nigdy czegoś takiego bym o niej nie powiedziała, ale nie są to słowa do końca rzucone na wiatr.
Większość książki to monolog. Proust jest bardzo zazdrosny o Albertynę. Kocha ją i wie, że lubi spotkania z kobietami. Próbuje zapobiec takim kontaktom. Uczucia zmieniają się w nim jak w kalejdoskopie. Raz kocha ją na zabój, a za chwilę prawie nienawidzi. Śledzimy jego rozterki i pobudki, wnikając do wnętrza zazdrosnego mężczyzny, który ukrywa fakt, że Albertyna u niego mieszka, aby uniknąć jej konfrontacji z jego przyjaciółmi, gdyż ma obawy, że któryś może się w niej zadurzyć. Jednym słowem, Marcel i Albertyna bawią się w ciuciubabkę.
Uwięziona to powieść męcząca. Czytałam ją bardzo długo i wolno, mogłabym porzucić po kilkunastu stronach. Jednak pchał mnie liryzm i bezsensowne postępowania głównego bohatera. Zachowania nielogiczne nabierają sensu, kiedy odnajdziemy klucz. Tą powieść po prostu trzeba rozszyfrować. Zabrała mi parę tygodni. I wiecie co? Nie czuję z tego powodu żalu. Precyzyjna konstrukcja i głębia to powody, dla których chwile kiedy męczyłam się z tą książką, nie mają znaczenia.
Główny bohater Uwięzionej to jeden z najnieszczęśliwszych bohaterów jakich poznałam w licznych książkach. Cierpi przez miłość i nie można temu zaradzić. Chce się uwolnić, ale perspektywa życia bez Albertyny przeraża go. Cierpi z Albertyną, ale bez niej upadłby na samo dno, a nawet niżej.
Mocna, smutna i wymagająca. Trzeba ją czytać powoli i w skupieniu. Inaczej nie ma sensu. Może sięgnę po pozostałe tomy? Może...
8/10
Za książkę dziękuję:
czwartek, 17 września 2015
Przeżyć koniec świata, czyli Arisjański fiolet - Pola Pane
Stało się. Koniec świata. Umarło wszystko. Rośliny, zwierzęta, ludzie... Emma i jej matka uciekły przed kataklizmem chowając się w schronie. Po dziewięciu latach brakło prądu i żyły w ciemnościach. Po dziesięciu latach zabrakło również wody. Emma zdecydowała się wyjść na powierzchnię. Zmieniło się wszystko. Pierwsze wrażenie nie było dobre. Nie było nic. Kiedy Emma zostaje znaleziona przez przystojnego Korina ona i jej matka zostają zabrane do miasta. Okazało się, że niewielka liczba ludzi przeżyła. Z innej planety przybyli Arisjanie - rasa wyjątkowo inteligentna, ale bez uczuć jak miłość czy nienawiść, o pomarańczowej skórze. Odtworzyli oni część roślinności i niektóre gatunki zwierząt. Cywilizacja zmierza do odbudowy. Co jednak stanie się kiedy Emma zakocha się w chłopaku bez uczuć? Co stanie się, kiedy źli ludzie zagrożą temu co powstało do tej pory? Na jakie wyrzeczenia będzie musiała zdobyć się Emma?
Pomarańczowy kosmici, którzy oprócz kolory skóry nie różnią się niczym od ludzi. Usunęli ze swoich mózgów części odpowiedzialne za nienawiść, przypadkowo pozbywając się też miłości. Są rozwiniętą intelektualnie rasą. Muzyka czy literatura to dla nich tylko niepotrzebne zaśmiecanie umysłu. Emma początkowo czuje nienawiść do Korina, zagorzałego Arisjanina, ale potem jej uczucia względem niego stają się coraz cieplejsze. Jego też coś do niej ciągnie, ale nie jest to miłość - Arisjanie nie znają takich uczuć. Jest to pociąg fizyczny, któremu nie potrafią się oprzeć. Zawierają układ. Nieuniknionym jest jednak, że Emma wyjdzie z tego w kawałkach i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dziewczyna, chłopak i trudna miłość - nuuudaaaa. Było wielokrotnie. Też tak najpierw pomyślałam, ale potem zaczęłam czytać i mówię: nie. Jest to coś zupełnie nowego, kosmicznie wspaniałego i odlotowego. Fabuła nie skupia się też tylko i wyłącznie na relacjach Ziemianki i Arisjanina, ale głównie na nowym świecie, który jest zagrożony. Generał - bezwzględny, bezlitosny, próbujący podporządkować sobie cały świat. Próbuje zaburzyć chwiejną harmonię. Co będzie, jeśli tylko ktoś, kogo Generał nigdy nie spotkał może ocalić to co zostało z Ziemi?
Ustaliliśmy jedno - fabuła jest oryginalna i wspaniała. Dawno nie czytałam nic tak świeżego. Mogło to mieć zadatki na tani gniot, ale na szczęście nie jest nim. W tej powieści zostały przemycone wartości, które podświadomie zauważamy. Co najważniejsze, jest to powieść polskiej autorki. Ten gatunek w wersji polskiej jest bardzo niechętnie przyjmowany i niesłusznie niedoceniany. Na zachodzie coś takiego byłoby bestsellerem.
Styl jakim posługuje się autorka jest prosty i lekki. Tekst czyta się bardzo szybko i wcale nie taka krótka książka przeminęła mi w mgnieniu oka. Naprawdę bardzo przyzwoicie napisana i makabrycznie wciągająca. Autorka nie ustrzegła się paru błędów, które kompletnie nie mają znaczenia, zwłaszcza zważywszy na to, że Pola Pane jest początkującą pisarką. Większość z tych niewielkich mankamentów zapewne zostanie poprawiona, gdyż autorka zdecydowała się na wydanie w innym wydawnictwie, co mam nadzieję zrobi lepiej dla tej powieści. Może jakaś przyzwoita promocja?
Wspomnę jeszcze o ciekawym dodatku do tej powieści. Dołączona jest do niej płyta z piosenkami zespołu Rayne, a właściwie głównej bohaterki, która uwielbia grać na gitarze i pisze własne piosenki, które zostały zaprezentowane na tej płycie. Muszę przyznać, że miło się tego słucha. Wokal i muzyka - wszystko się zgadza.
Bohaterowie. Emma jest wybuchowa i impulsywna. W mgnieniu oka przechodzi z gniewu do radości i czasami nieco tym irytuje. Jest jednak z tych, które "nie dadzą sobie w kaszę dmuchać". Kolejnym ważnym bohaterem jest Korin, którego na przemian uwielbiałam i nienawidziłam. W końcu nie wiem jakie są moje odczucia względem niego, ale jego kreacja jest świetna. Wspomnę także o całej rasie Arisjan, którą stworzyła autorka. Jest to mieszanka różnych wersji obcych z dozą własnej inicjatywy. Wyszło to fenomenalnie. Pozostałe postacie również nie zostały zaniedbane. Kilka z nich zostanie w mojej głowie, nawet jeśli byli drugoplanowi. Zdecydowanie jest to mocna strona tej powieści.
Zapowiedziana jest już druga część Arisjańskiego Fioletu i wprost nie mogę się doczekać! Mam nadzieję, że ta powieść zyska większy rozgłos, bo zasługuje na to. Polecam ją gorąco głównie starszej młodzieży. Warto poświęcić na nią trochę czasu :)
8/10
Za książkę dziękuję autorce - Poli Pane
niedziela, 6 września 2015
Ja jej nie zabiłam..., czyli Tease - Amanda Maciel
Do Tease podeszłam dość sceptycznie. W pierwszym momencie nawet nie przyszło mi do głowy, żeby ją przeczytać. W końcu jednak po namyśle postanowiłam spróbować. To, co było później to dłuższa historia. Jakieś 330 stron.
„– To znaczy, że nazwała ją pani dziwką innym razem?Są właściwie dwie główne bohaterki; Sara - to z jej perspektywy poznajemy całą historię i Emmę - wiemy o niej tylko to co Sara. Dlaczego? Bo Emma nie żyje. Rozdziały czasu teraźniejszego opowiadają o procesie, przesłuchaniach, złych spojrzeniach ludzi i trudnym życiu Sary po samobójstwie Emmy. Wszystko dlatego, że ponoć znęcała się nad nią wraz ze swoją przyjaciółką. Sara nie czuje skruchy o to dlatego wszyscy jej nienawidzą. Są jednak też rozdziały czasu przeszłego, kiedy Emma żyła i w pełni zasługiwała na wszystkie obelgi. Ale nikt ich nie słucha. Przecież Emma byłą taka idealna, prawda?
– No, według mnie, ona była dziwką. Więc jestem pewna, że nazwałam ją dziwką.
Nie wiem tylko, czy powiedziałam, że jest dziwką, dwudziestego trzeciego stycznia.”
Wiecie co? Nie żałuję ani sekundy, którą przeznaczyłam na lekturę tej powieści. Zanim jednak przejdę do tego, zwrócę uwagę na dwie, dość ważne, acz nie najważniejsze, rzeczy. Okładka. Rozumiem przesłanie, ale można było to inaczej ukazać. Nie podoba mi się, jest wręcz okropna. Grafik nie popisał się. Na szczęście plusem jest tytuł, którego na szczęście nie zmienili. Gdyby to przetłumaczyli, byłoby słabo. Jest on trafny, ale ciężko byłoby zrobić z tego coś chwytliwego po polsku.
Przechodząc do treści: opis mimo wszystko nie był interesujący, jednak jak to często ze mną bywa, poczułam "to coś". Znowu było to trafne. Nie wiedziałam na dobrą sprawę czego się spodziewać, bo mam egzemplarz przedpremierowy i nie mogłam poznać wielu recenzji, a przynajmniej tych polskich. Zwlekałam kilka dni z jej przeczytaniem, ale w końcu byłam tak ciekawa, że zaczęłam i szybko nie skończyłam. Niesamowicie mnie wciągnęła, styl Amandy Maciel jest naprawdę świetny. Dzięki niemu czyta się szybko i lekko, choć przygotowałam się raczej na coś głęboko psychologicznego i bynajmniej łatwego. Jest jeszcze jeden ważny element, a mianowicie bohaterowie. Autorki wyśmienicie poradziła sobie z tym zadaniem. Zwłaszcza dogłębnie poznajemy Sarę, która nie czuje się winna z powodu śmierci Emmy, choć robiła jej dużo świństw i rzucała w jej stronę wyzwiska, co być może przyczyniło się do jej samobójstwa. Właściwie czy Sara jest ofiarą czy katem trzeba rozstrzygnąć samemu. Ja osobiście jestem po jej stronie. Emma była bardzo irytującą bohaterką (pojawiała się w rozdziałach z przeszłości) i jej zachowanie było żałosne, dlatego sądzę, że to Sara jest ofiarą. Emma perfidnie udawała niewiniątko, a na Sarę i jej przyjaciół spadła cała odpowiedzialność, bo otwarcie mówili co myślą na temat Emmy. Teraz wszyscy są przeciwko nim i nazywają mordercami.
"Jest po prostu tak, jak powiedziała Brielle zaraz po całej tej aferze: Emmie udało się wyjść z tego bez szwanku. Wszyscy powtarzają: „Nie ma jej, więc nie może się bronić”. Ja natomiast jestem i to jest naprawdę do dupy. Krótko mówiąc: ktoś umiera, więc wszyscy żywi automatycznie są od razu winni."Liceum to czas kiedy ostatecznie wkracza się w dorosłość. O ile w gimnazjum jest trudno, liceum to szkoła przetrwania. Pojawiają się prawdziwe problemy. Powinien to być czas nauki i radości. Niektórzy jednak są poniżani. Taką sytuację opisuje Amanda Maciel. Jest to jej obłędnie dobry debiut. Od razu rzuciła się na głęboką wodę. Tą książkę łatwo można było zepsuć. Tym razem tak się nie stało i za wielkie ukłony.
Tease wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. Jest lekturą niecodzienną. Losy bohaterów śledzi się z zapartym tchem i można ją swobodnie zinterpretować. Czyta się ją szybko i bardzo przyjemnie. Mam wrażenie, że ta recenzje wyszła za długa. Niestety krócej się nie da. Można by za to dyskutować na temat tej książki bardzo długo, bo może ona wzbudzać kontrowersje. Wiadomo za to jedno - jest bardzo dobra.
9/10
Za książkę dziękuję:
środa, 2 września 2015
Recenzyjki: Horyzont zdarzeń, Zakon mimów, Podróż do wnętrza ziemi, Dziewczyna z zegarem zamiast serca
Recenzyjki to cykl postów, w których recenzuję kilka książek na raz. Są
to opinie ujęte w kilku zdaniach bez zbędnego wdawania się w szczegóły.
Horyzont zdarzeń
Drygi tom serii Parabellum, w którym kontynuowane są losy bohaterów z pierwszej części.
Jakiś czas temu czytałam pierwszą część cyklu Parabellum tj. Prędkość ucieczki i bardzo, ale to bardzo mi się podobała. Nie wiem dlaczego drugą część przeczytałam dopiero kiedy pojawił się news, ze można się spodziewać za kilka miesięcy trzeciego tomu, ale lepiej późno niż wcale. Druga część jest niestety krótsza. Mróz trzymał w niej fason, ale muszę stwierdzić, że pierwsza część była lepsza. Nie znaczenie, ale jednak. Jestem bardzo ciekawa kontynuacji. Horyzont zdarzeń nie pohamował mojego apetytu, a raczej go zwiększył. 8/10
Dziewczyna z zegarem zamiast serca
Myślał, że spotkał miłość swojego życia. Być może tak właśnie było. Problem w tym, że bez powodu ona popełniła samobójstwo. Po latach spotkał ją w jednym z barów. Ona poprosiła go o pomoc. Miała kłopoty, zadarła z niewłaściwymi ludźmi. Aha, jeszcze jedno. On jest tylko narzędziem.
Bez bicia przyznaję się, że kupiłam to tylko ze względu na intrygujący tytuł oraz rekomendację Niebieskiej Zakładki. W gruncie rzeczy to nie bardzo orientowałam się o czym jest. W każdym razie zainteresowała mnie od początku, akcja rozkręcała się od pierwszych stron. Styl przypadł mi do gustu i połknęłam ją bardzo szybko. Fabuła jest naprawdę bardzo interesująca, z niespodziewanymi zwrotami akcji. Wszystko się zgadza, a jednak te elementy nie były całkiem dopieszczone przez co nie mogę w pełni powiedzieć, że mi się podobała. Tak właściwie to nie wzbudziła we mnie większych emocji. Przeczytałam, miło spędziłam czas i nic więcej. 6/10
Zakon mimów
Druga część serii The Bone Season. Kontynuacja akcji z Czasu żniw co oznacza więcej, lepiej i szybciej.
Czas żniw podobał mi się ogromnie i nie mogłam się doczekać kontynuacji. Kiedy w końcu się pojawiła nie wiedzieć czemu zwlekałam z jej kupnem, a potem na dodatek stała na półce kilka tygodni. W końcu po nią sięgnęłam. Ile tam się dzieje! Jedno, wielkie wow. Samantha Shannon nie spuszcza z tonu i zaskakuje ponownie. Wszystko się zgadza. Bezbłędne 9/10
Podróż do wnętrza ziemi
Ekscentryczny stryj odkrywa wiadomość w pewnej książce. Mówi ona, że da się dotrzeć do środka ziemi. Nasi bohaterowie wyruszają w podróż. Czy uda im się tam dotrzeć?
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z prozą Juliusza Verne. Nie pierwsze i nie ostatnie, bo styl mimo iż nieco przestarzały podbił moje serce, a fabuła to po prostu majstersztyk. Wspomnę jeszcze tylko, że kolekcja Hachette z oryginalnymi wydaniami to świetny pomysł. 8/10
Jeśli chcecie poznać szerszą opinię o którejś książce - piszcie, a być może pojawi się dłuższa wersja :)
Horyzont zdarzeń
Drygi tom serii Parabellum, w którym kontynuowane są losy bohaterów z pierwszej części.
Jakiś czas temu czytałam pierwszą część cyklu Parabellum tj. Prędkość ucieczki i bardzo, ale to bardzo mi się podobała. Nie wiem dlaczego drugą część przeczytałam dopiero kiedy pojawił się news, ze można się spodziewać za kilka miesięcy trzeciego tomu, ale lepiej późno niż wcale. Druga część jest niestety krótsza. Mróz trzymał w niej fason, ale muszę stwierdzić, że pierwsza część była lepsza. Nie znaczenie, ale jednak. Jestem bardzo ciekawa kontynuacji. Horyzont zdarzeń nie pohamował mojego apetytu, a raczej go zwiększył. 8/10
Dziewczyna z zegarem zamiast serca
Myślał, że spotkał miłość swojego życia. Być może tak właśnie było. Problem w tym, że bez powodu ona popełniła samobójstwo. Po latach spotkał ją w jednym z barów. Ona poprosiła go o pomoc. Miała kłopoty, zadarła z niewłaściwymi ludźmi. Aha, jeszcze jedno. On jest tylko narzędziem.
Bez bicia przyznaję się, że kupiłam to tylko ze względu na intrygujący tytuł oraz rekomendację Niebieskiej Zakładki. W gruncie rzeczy to nie bardzo orientowałam się o czym jest. W każdym razie zainteresowała mnie od początku, akcja rozkręcała się od pierwszych stron. Styl przypadł mi do gustu i połknęłam ją bardzo szybko. Fabuła jest naprawdę bardzo interesująca, z niespodziewanymi zwrotami akcji. Wszystko się zgadza, a jednak te elementy nie były całkiem dopieszczone przez co nie mogę w pełni powiedzieć, że mi się podobała. Tak właściwie to nie wzbudziła we mnie większych emocji. Przeczytałam, miło spędziłam czas i nic więcej. 6/10
Zakon mimów
Druga część serii The Bone Season. Kontynuacja akcji z Czasu żniw co oznacza więcej, lepiej i szybciej.
Czas żniw podobał mi się ogromnie i nie mogłam się doczekać kontynuacji. Kiedy w końcu się pojawiła nie wiedzieć czemu zwlekałam z jej kupnem, a potem na dodatek stała na półce kilka tygodni. W końcu po nią sięgnęłam. Ile tam się dzieje! Jedno, wielkie wow. Samantha Shannon nie spuszcza z tonu i zaskakuje ponownie. Wszystko się zgadza. Bezbłędne 9/10
Podróż do wnętrza ziemi
Ekscentryczny stryj odkrywa wiadomość w pewnej książce. Mówi ona, że da się dotrzeć do środka ziemi. Nasi bohaterowie wyruszają w podróż. Czy uda im się tam dotrzeć?
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z prozą Juliusza Verne. Nie pierwsze i nie ostatnie, bo styl mimo iż nieco przestarzały podbił moje serce, a fabuła to po prostu majstersztyk. Wspomnę jeszcze tylko, że kolekcja Hachette z oryginalnymi wydaniami to świetny pomysł. 8/10
Jeśli chcecie poznać szerszą opinię o którejś książce - piszcie, a być może pojawi się dłuższa wersja :)
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Podsumowanie, stosik i plany - 22 razy dużo stron daje owocny sierpień
Czytałam:
Chłopcy - Jakub Ćwiek - dawno temu w Empiku
Parabellum. Horyzont zdarzeń - Remigiusz Mróz - kupione na bonito.pl
Czerwona królowa - Victoria Aveyard - prezent
Pretty Little Liars - Sara Shepard: |Kupione w Empiku. Kiedyś czytałam 1 część teraz za namową przyjaciółki kolejną, a potem przepadłam i trzy razy byłam w Empiku w ciągu kilku dni
2. Bez skazy
3.Doskonałe
4.Niewiarygodne
Girl Online - Zoe Sugg - kiedyś w Biedronce
Starter - Lisa Price - kiedyś razem z Girl Online w Biedronce
Amulet. Łowcy potworów - Karolina Cielas - recenzencki od Novae Res
Pierwsze koty - Ewa Nowak - przedpremierowy recenzencki od Papierowego Psa
Wilcza księżniczka - Constable Cathryn - kiedyś w Biedronce
Byliśmy łgarzami - E. Lockhart - kiedyś w Empiku
Zakon mimów - Samantha Shannon - kiedyś w Empiku
Profesor Wilczur - Tadeusz Dołęgi Mostkowicz - recenzencki od wydawnictwa MG
Czerowne i czarne - Stendhal - recenzencki od wydawnictwa MG
Wielki Gatsby - F. Scott Fitzgerald - w Empiku
Podróż do wnętrza ziemi - Juliusz Verne - kiedyś w Empiku
Zdobyłam, ale jeszcze nie czytałam:
Stalowe szczury. Chwała - Michał Gołkowski - recenzencki od wydawnictwa Fabryka słów
Biorę sobie ciebie - Claire Kendal - papierowa wersja od Prószyński i S-ka
Na krawędzi widelca. Spowiedź bulimiczki - Natalia Krzesłowska - recenzencki od Redakcji Essentia
Arisjański fiolet - Pola Pane - recenzencki od autorki
Marcel Proust - Uwięziona - recenzencki od wydawnictwa MG
Wrzawa śmiertelnych - Eric S. Nylund - promocja w Matrasie. Z 49.90 na 14.70
Reguła Mroku - Gulio Leoni - recenzencki od wydawnictwa Kefas
Będę czytać na 100% we Wrześniu:
Uwięziona - Proust - od MG
Arijański fiolet - Pola Pane - od autorki
Reguła mroku - Leoni - od Kefas
Oczywiście mam nadzieję przeczytać więcej, ale te trzy pozycje są pewne :)
Jestem dość zadowolona, gdyż w tym miesiącu kupiłam tylko 6 powieści co jest u mnie wyczynem :D Reszta się nie liczy, bo to recenzenckie od wydawnictw :) Sierpień był dobrym miesiącem. Wrzesień może być bardzo zły, ale może nie będzie tak tragicznie.
środa, 26 sierpnia 2015
Recenzyjki: Byliśmy łgarzami, Czerwona królowa, Czerwone gardło i Kapitan na statku
Jednogłośnie stwierdziliście, że to może być dobry pomysł. Dajcie znać co sądzicie o tym cyklu i czy jest sens kontynuować :)
Recenzyjki to cykl postów, w których recenzuję kilka książek na raz. Są to opinie ujęte w kilku zdaniach bez zbędnego wdawania się w szczegóły.
Byliśmy łgarzami
Ta rodzina jest zawsze piękna, uśmiechnięta i bogata, nawet jeśli w rzeczywistości nie jest. Wszyscy w czasie wakacji zjeżdżają się na prywatną wyspę. Wszystko jest prawie idealne, aż zdarza się wypadek. Teraz już nic nie będzie takie samo, a przeszłość będzie przerażać.
O tej książce krążą dość nieprzychylne opinie, więc postanowiłam zobaczyć jak to z nią jest. -50% w Empiku i już nie trzeba było mnie przekonywać. Początek był bardzo obiecujący, miałam nadzieję, że z czasem się rozkręci. Nie, było tak samo. Mimo wszystko dobrze mi się ją czytało i nie była szczególnie nudna. Fabuła niekiedy może się wydać nieco chaotyczna, ale wszystko nabiera sensu wraz z zakończeniem. Styl pisania autorki przypadł mi do gustu, a tajemnica jaką odkrywamy na końcu, była niezłym szokiem. Nie zajmie ważnego miejsca w mojej pamięci, ale nie żałuję, że po nią sięgnęłam. 7/10
Kapitan na statku
Historia oparta na faktach. Piraci wkraczają na statek kierowany przez kapitana Phillipsa. Biorą go jako zakładnika.
Tą książkę czytało mi się ciężko. Niekiedy nudziłam się, ale nie było to dominujące uczucie. Styl nie przemawia do mnie. Fabuła oparta jest na faktach, a mimo to jak z najlepszego thrillera. Nie oglądałam jeszcze filmu, ale jeśli byłby dobrze zrealizowany, perełka kina akcji jak nic. Przeczytałam ją w ciągu pobytu na plaży i jednego wieczoru, więc nawet jeśli byłaby kompletnie do bani sam fakt, że czytałam ją na plaży sprawi, że moja ocena automatycznie będzie wyższa, gdyż przyjemność z czytania jest podwójna. 5/10
Czerwona królowa
Społeczeństwo podzielone jest na Czerwoną warstwę roboczą i Srebrnych, bogatych rządzących arystokratów z nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Pewnego dnia, jedna z Czerwonych zdradza umiejętności, których nie powinna mieć.
Na początku nie byłam przekonana, zapowiadała się raczej kiepsko. Na szczęście po kilkudziesięciu stronach wszystko się zmieniło i wypieki na twarzy nie schodziły mi z twarzy. Jestem bardzo, bardzo, bardzo ciekawa następnej części, która premierę będzie miała już za kilka miesięcy. Mam wydanie w twardej oprawie i jest po prostu BOSKIE <3 8/10
Czerwone gardło
Harry Hole ponownie ma do rozwiązania zagadkę. Tym razem jest ona o tyle trudniejsza, że jej początek miał miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej.
Wiele słyszałam o Jo Nesbo i to z reguły pozytywne rzeczy. Kupiłam tę książkę pod wpływem impulsu. Szkoda, bo wyrzuciłam pieniądze w błoto. Styl jest nie do zniesienia jak dla mnie. Fabuła rozkręca się makabrycznie powoli i dopiero grubo po połowie zaczyna dziać się coś godnego uwagi. Przyznaję, czuć profesjonalizm, ale to nie moja bajka. Harry Hole jest barwną postacią i polubiłam go, ale nawet on nie ratuje całości. Gdyby tylko o mnie chodziło już nigdy nie tknęłabym nic tego autora, ale (nie)stety na urodziny dostałam dwie jego grubaśnie tomiszcza i będę musiała przez nie przebrnąć. Zabieram się do tego od początku wakacji, a że nadal tego nie zrobiłam, zapewne nie zmieni się to w najbliższym czasie, ale w końcu muszę je zmęczyć. Czego się nie robi dla ważnych osób :) 2/10
Jeśli chcecie poznać szerszą opinię o którejś książce - piszcie, a być może pojawi się dłuższa wersja :)
Recenzyjki to cykl postów, w których recenzuję kilka książek na raz. Są to opinie ujęte w kilku zdaniach bez zbędnego wdawania się w szczegóły.
Byliśmy łgarzami
Ta rodzina jest zawsze piękna, uśmiechnięta i bogata, nawet jeśli w rzeczywistości nie jest. Wszyscy w czasie wakacji zjeżdżają się na prywatną wyspę. Wszystko jest prawie idealne, aż zdarza się wypadek. Teraz już nic nie będzie takie samo, a przeszłość będzie przerażać.
O tej książce krążą dość nieprzychylne opinie, więc postanowiłam zobaczyć jak to z nią jest. -50% w Empiku i już nie trzeba było mnie przekonywać. Początek był bardzo obiecujący, miałam nadzieję, że z czasem się rozkręci. Nie, było tak samo. Mimo wszystko dobrze mi się ją czytało i nie była szczególnie nudna. Fabuła niekiedy może się wydać nieco chaotyczna, ale wszystko nabiera sensu wraz z zakończeniem. Styl pisania autorki przypadł mi do gustu, a tajemnica jaką odkrywamy na końcu, była niezłym szokiem. Nie zajmie ważnego miejsca w mojej pamięci, ale nie żałuję, że po nią sięgnęłam. 7/10
Kapitan na statku
Historia oparta na faktach. Piraci wkraczają na statek kierowany przez kapitana Phillipsa. Biorą go jako zakładnika.
Tą książkę czytało mi się ciężko. Niekiedy nudziłam się, ale nie było to dominujące uczucie. Styl nie przemawia do mnie. Fabuła oparta jest na faktach, a mimo to jak z najlepszego thrillera. Nie oglądałam jeszcze filmu, ale jeśli byłby dobrze zrealizowany, perełka kina akcji jak nic. Przeczytałam ją w ciągu pobytu na plaży i jednego wieczoru, więc nawet jeśli byłaby kompletnie do bani sam fakt, że czytałam ją na plaży sprawi, że moja ocena automatycznie będzie wyższa, gdyż przyjemność z czytania jest podwójna. 5/10
Czerwona królowa
Społeczeństwo podzielone jest na Czerwoną warstwę roboczą i Srebrnych, bogatych rządzących arystokratów z nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Pewnego dnia, jedna z Czerwonych zdradza umiejętności, których nie powinna mieć.
Na początku nie byłam przekonana, zapowiadała się raczej kiepsko. Na szczęście po kilkudziesięciu stronach wszystko się zmieniło i wypieki na twarzy nie schodziły mi z twarzy. Jestem bardzo, bardzo, bardzo ciekawa następnej części, która premierę będzie miała już za kilka miesięcy. Mam wydanie w twardej oprawie i jest po prostu BOSKIE <3 8/10
Czerwone gardło
Harry Hole ponownie ma do rozwiązania zagadkę. Tym razem jest ona o tyle trudniejsza, że jej początek miał miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej.
Wiele słyszałam o Jo Nesbo i to z reguły pozytywne rzeczy. Kupiłam tę książkę pod wpływem impulsu. Szkoda, bo wyrzuciłam pieniądze w błoto. Styl jest nie do zniesienia jak dla mnie. Fabuła rozkręca się makabrycznie powoli i dopiero grubo po połowie zaczyna dziać się coś godnego uwagi. Przyznaję, czuć profesjonalizm, ale to nie moja bajka. Harry Hole jest barwną postacią i polubiłam go, ale nawet on nie ratuje całości. Gdyby tylko o mnie chodziło już nigdy nie tknęłabym nic tego autora, ale (nie)stety na urodziny dostałam dwie jego grubaśnie tomiszcza i będę musiała przez nie przebrnąć. Zabieram się do tego od początku wakacji, a że nadal tego nie zrobiłam, zapewne nie zmieni się to w najbliższym czasie, ale w końcu muszę je zmęczyć. Czego się nie robi dla ważnych osób :) 2/10
Jeśli chcecie poznać szerszą opinię o którejś książce - piszcie, a być może pojawi się dłuższa wersja :)
wtorek, 25 sierpnia 2015
Recenzyjki. Wait... What?!
Przeglądając kolejną przydługą recenzję wpadłam na pewien pomysł. Po co niepotrzebnie się rozpisywać, jeśli można swoją opinię ująć w dwóch, trzech zdaniach? Dodatkowo pozwoli mi to na powiedzeniu czegoś o każdej książce jaką przeczytam, gdyż niewiele z nich recenzuję, a niektórzy być może chcieliby się dowiedzieć co sądzę o danej książce. Nie oznacza to, że dłuższe recenzje zostaną wyeliminowane. Jeśli będę o jakiejś powieści chciała powiedzieć coś więcej lub Wy będziecie chcieli przeczytać o niej coś jeszcze, pojawi się rozszerzona wersja. Ten cykl nie obejmuje egzemplarzy recenzenckich. Wiadomo, że jestem zobowiązana do dokładnego przeanalizowania wielu czynników i co najważniejsze uzasadnienia mojej oceny. Może się też zdarzyć, że książkę, którą kiedyś dostałam do recenzji i opublikowałam na blogu opinię przeczytam jeszcze raz, a moje odczucia się zmienią się. W takim wypadku najpewniej nie będę się rozpisywać, gdyż pierwsze wrażenia opisałam dokładniej.
Podsumowując:
Recenzyjki to cykl postów, w których recenzuję kilka książek na raz. Są to opinie ujęte w kilku zdaniach bez zbędnego wdawania się w szczegóły.
Podsumowując:
Recenzyjki to cykl postów, w których recenzuję kilka książek na raz. Są to opinie ujęte w kilku zdaniach bez zbędnego wdawania się w szczegóły.
piątek, 21 sierpnia 2015
50 twarzy Juliana Sorela, czyli "Czerwone i czarne" - Stendhal
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym klasykiem, odświeżonym przez wydawnictwo MG. Jak zawsze wydanie woła Czytelnika. Mój ulubiony papier i czcionka dodają uroku nawet najgorszej powieści. Być może to dlatego decyduję się recenzować klasyki literatury. Z reguły wychodzi mi to na dobre, bo klasykę trzeba znać i okazuje się nie taka straszna. Oczywiście są wyjątki, czyli książki, przez które nie sposób przebrnąć.
środa, 19 sierpnia 2015
Profesor Wilczur - Tadeusz Dołega-Mostkowicz
Recenzja zawiera spojlery do pierwszej części, czyli Znachora. Jeśli czytałeś tę książkę lub oglądałeś ekranizację, bez problemu możesz czytać dalej.
Recenzowałam pierwszą część, tj. Znachora w marcu tego roku, kiedy wydawnictwo MG w swoim cyklu wznawiania klasyków, postanowili odświeżyć także powieść Tadeusza Dołęgi-Mostkowicza. Kilka dni wcześniej ktoś polecał mi tę pozycję, więc skusiłam się na nią. Jak wynika z mojej recenzji, do której link podaję TUTAJ podobała mi się, nawet bardzo. Jak to było z kontynuacją?
Rafał Wilczur po odzyskaniu pamięci, przenosi się znowu do Warszawy. Wraca do swojej kliniki, ale zawistni ludzie próbują go z niej wygryźć. W wyniku nieszczęśliwego wypadku, Wilczur zostaje oskarżony o spowodowanie śmierci pacjenta i zmuszony do zapłacenia wysokiego odszkodowania. Po tym wraca na wieś, a u boku ma młodą lekarkę, Łucję, która niewątpliwie żywi do niego jakieś uczucia. Ale czy związek w wieku Wilczura ma rację bytu, zwłaszcza z tak młodą kobietą? Czy profesor odzyska poważanie? Zjedna sobie wrogów? Jakie perypetie czekają jego i Łucję na wsi? Czy wróci do Warszawy?
W przeciwieństwie do mojego pierwszego spotkania z tym autorem, kiedy styl nie przeszkadzał mi i przypadł do gustu, tym razem nie mogłam się wpasować i szło mi to z początku opornie. Potem już się przyzwyczaiłam i mogłam czerpać całkowitą przyjemność z czytania. Przyznam, że nie tak widziałam przyszłość Rafała Wilczura, który po wielkim powrocie powinien znaleźć żonę i żyć niedaleko odnalezionej kochającej córki i zięcia oraz znowu zbijać duże pieniądze na swojej pracy, bo nie można zaprzeczyć, że ma fach w rękach. Czytałam ją dość długo, ale w końcu myślę, że jest niezła. Nie wybitna, ale dobra. Zdecydowanie gorsza niż pierwsza część, ale nie znacznie.
Nie mam tej powieści nic do zarzucenia. To że nie jest tak dobra jak pierwsza część, nie znaczy, że sama książka jest kiepska. Co ważniejsze dotyczące głównego bohatera wspomniałam już przy okazji opinii o pierwszej części, więc jeśli nie czytaliście jej, to zapraszam, ponieważ wiele co się tyczy Znachora jest kontynuowane w Profesorze Wilczurze. W tej powieści pojawiają się nowi bohaterowie, a kilku, których już znamy powierzchownie, poznamy bliżej. Jest to o tyle ciekawe, że wyraźnie widać, jak pozory mylą. Subiektywnym minusem są dwie rzeczy, a mianowicie postać Łucji, która mnie irytowała oraz zakończenie, przez które czuję niezdrowy niedosyt.
Profesor Wilczur mnie nie powalił. Jest nieco gorszy od poprzednika i jednocześnie dłuższa. Już tradycyjnie, gdyż mówię o tym zawsze przy książkach wydawnictwa MG, wydanie jest prześliczne i co najważniejsze, pasujące do pierwszej części. Ogólnie okładki obu tomów przypadły mi do gustu nie wspominając po raz enty o moim ulubionym papierze i czcionce. Mimo wszystko sądzę, że warto było przeczytać tę powieść i nie zraziła mnie do kolejnych pozycji tego autora. Jedna z nich już nawet czeka na półce :)

Za książkę dziękuję wydawnictwu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















